Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepłe kolacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepłe kolacje. Pokaż wszystkie posty

2015-10-14

Szybki obiad – dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

Przy Duzym Stole: Szybki obiad – dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

Kolejne z dań, które wymagają minimum pracy i stania w kuchni – nagrzać piekarnik, wrzucić co trzeba i mamy minimum pół godziny wolnego czasu. Jak go spożytkujecie, to Wasza sprawa, ja wskoczyłam do wanny ;)

Pieczone ziemniaki opcjonalne, jeszcze szybciej można zrobić grzanki z masłem czosnkowym, czy ziołowym, no i piekarnik już nagrzany. Warzywa? U mnie dziś mocno dojrzałe pomidory skropione octem balsamicznym.

Haczyk? Trzeba mieć w zamrażalniku rybę i szpinak :)

 

Przy Duzym Stole: Szybki obiad – dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

Dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

500 g mrożonego dorsza w dzwonkach
(lub innej ryby, ulubionej)
400 g mrożonego szpinaku
niecały duży pojemnik śmietany 18%
1 łyż. tłuszczu (oleju kokosowego np.)
sól, pieprz, gałka muszkatołowa/pieprz ziołowy
1-2 ząbki czosnku

Nagrzać piekarnik do 200°C. Płaskie naczynie ceramiczne, do zapiekania, natłuścić.
Ryby nie trzeba rozmrażać, wystarczy przelać ją gorącą wodą, żeby przyprawy miały się jak przykleić.
Dzwonka przyprawić z obu stron solą, pieprzem i gałką muszkatołową, albo pieprzem ziołowym, i ułożyć w naczyniu, w miarę możliwości jedną warstwą.

Na rybę wyłożyć szpinak, posypać posiekanym czosnkiem, zalać większością śmietany, można jeszcze doprawić po wierzchu i do piekarnika z tym.

Czas pieczenia zależy od grubości ryby, naczynia i kursu franka pewnie też – sprawdzać trzeba. Pierwszy raz, jak zacznie solidnie pachnieć.

I już :) w sumie – jak gotowe, to zjeść ;)

p.s.
zdarzyło mi się, że zostało mi trochę ryby, ale sosu mało – na szybko na patelni przesmażyłam małą szalotkę i ząbek posiekanego czosnku, dorzuciłam pozostały w opakowaniu (500 g) szpinak, doprawiłam, dodałam resztę śmietany i poddusiłam chwilę. Ryba polana takim sosem prezentuje się ładniej niż zapiekana pod sosem, więc kolejna opcja do zapamiętania :)

Smacznego :)

2015-03-09

Zdrowszy omlet – z otrębami i zieleniną

Przy dużym stole: Zdrowszy omlet – z otrębami i zieleniną

Omlet zdrowy sam w sobie i nie dajcie sobie wmówić inaczej. Różni naukowcy wmawiają nam co czas jakiś, że “nie więcej niż X” czegoś na tydzień, ale za pół roku zmieniają zdanie. jedyne co trzeba pamiętać, według mnie, to zachowanie różnorodności i zdrowego rozsądku. Tutaj w wersji z otrębami pszennymi, żeby zagłuszyć wszystkim wyrzuty sumienia i, w ramach rozpusty, tartym Grana Padano, Pecorino albo Parmezanem, co tam macie na stanie . Z boku jeszcze awokado, z odrobiną soku z limonki, sól, pieprz. Tak, dalej nie lubię awokado, ale jakoś jak nie zjem pół chociaż dziennie, to mi się śni po nocach. No co zrobię ;) Zielenina jeszcze, wiosna w końcu :), szczypiorek z parapetu i natka selera naciowego.

Dumnam z tego patentu – zawsze świeże zielone na oknie. Zostawiam “serce” selera naciowego z 2-3 łodygami i do wody z tym. Zazieleni się i urośnie, a potem następny, i następny, i następny :) Chwaliłam się już 5 razy pewnie, co? ;)

Taki omlet z dodatkiem np. awokado może być ciepłą, lekką kolacją, albo drugim daniem do pięknej zupy, śniadaniem, albo i nawet daniem typu tapas, zwinięty w rulon omlet kroi się na plasterki i na każdym kładzie kawałek awokado.

Lubimy takie, wszechstronne :)

 

Przy dużym stole: Zdrowszy omlet – z otrębami i zieleninąZdrowszy omlet – z otrębami i zieleniną
porcja dla 2 osób

3-4 jajka
2 łyżki słodkiej śmietany
1-2 łyżki masła
1-2 łyżki otrąb pszennych
starty twardy ser typu Grana Padano
szczypiorek, natka selera naciowego
sól, pieprz

1 awokado
sok z limonki

Jajka w miseczce rozkłócić ze śmietaną, doprawić. Na patelni roztopić masło i wlać masę jajeczną.
Kluczem do sukcesu jest delikatność i nie za duży płomień. Jajka ścinają się od spodu, trzeba na początku delikatnie przesuwać ścinającą się masę, łopatką chyba najskuteczniej, i zalewać jeszcze płynną masą wolne miejsca. Można też przechylać patelnię i wlewać masę pod podnoszone brzegi. Kiedy prawie cała masa zaczyna się ścinać trzeba przykryć patelnię pokrywką, albo dużym talerzem i jeszcze odrobinę zmniejszyć płomień.

Zetrzeć ser i posypać większością gotowy omlet.

Teraz szybciutko posiekać szczypiorek i natkę. Pokroić awokado, ułożyć na talerzu.
Złożyć omlet, przekroić na pół, na talerz z nim. Posypać zieleniną i resztą sera.

Awokado skropić sokiem z limonki, doprawić i podać nim ostygnie.
U mnie bez pieczywa, ale kto Wam broni podać “z”? ;)

Smacznego!

2015-03-07

Szybka sałatka na kolację – musztardowo-miodowa z kurczakiem

Przy dużym stole: Sałatka musztardowo-miodowa z kurczakiem

Szybka sałatka = szybki przepis, bez wgłębiania się w techniki przygotowania, chyba, że ładnie poprosicie w komentarzach ;) Ryż “gotuje” się, zalewając go wrzątkiem.
Przyda się olej sezamowy, 250 ml wystarcza na dłuuuuugo, ale równie dobrze nada się olej z suszonych pomidorów, czy zwykła oliwa z oliwek.

 

Przy dużym stole: Sałatka musztardowo-miodowa z kurczakiemSałatka musztardowo-miodowa z kurczakiem
(2 porcje)

2 małe piersi z kurczaka
2 łyżeczki musztardy
2 łyżeczki miodu
400 ml białego wina półsłodkiego/bulionu
100 g makaronu ryżowego vermicelli
odrobina oleju sezamowego/innego
1/2 czerwonej papryki
1/2 czerwonej cebuli
1-2 łodygi selera łodygowego
2 jajka
sól, pieprz, czosnek

Piersi z kurczaka umyć, osuszyć i doprawić.
Usmażyć na patelni. Odłożyć na talerzyk.
Wstawić czajnik wody, przygotować miskę, w której będzie “gotował” się ryż.
Z patelni wylać tłuszcz, odstawić na ogień, dodać wino/bulion, musztardę, miód, odrobinę soli i zredukować do konsystencji sosu.

Ryż w misce zalać wrzątkiem i pamiętać, żeby kontrolować czy się nie “rozgotowuje”.
Do prawie gotowego sosu wbić jajka i “usmażyć”.

Pokroić warzywa, w paski i piórka.
Na talerzach rozłożyć kolejno: makaron ryżowy, odcedzony i wymieszany z olejem sezamowym, seler, paprykę, cebulę, kurczaka pokrojonego w plasterki i jajko smażone. Polać sosem musztardowo-miodowym, może oprószyć odrobinę pieprzu. Gotowe :) Smacznego :)

2014-05-15

Botwinka - zupa na wiosnę

Przy dużym stole: Botwinka - zupa na wiosnę

Trzeba korzystać, skoro na nią czas, bo wiosenne, młode liście buraków tylko wiosną są delikatne i smaczne. Teoretycznie można je też mrozić, ale sami wiecie – to już nie to.

Botwinka to jednocześnie nazwa zupy, gotowej potrawy, jak i młodych buraków, takich małych, z pękiem liści właśnie. Moja, tradycyjnie, zrobiona ekspresowo, bo z mrożonego bulionu, tym razem drobiowego. Zupa delikatna, a taki bulion jej smaku nie zdławi. Barszcz ukraiński wolę robić np. na wędzonych kościach, albo boczku, ale tutaj drobiowe pasuje najlepiej. Żebym nie zapomniała – namoczcie sobie kilka godzin wcześniej 1-1,5 garści dużej fasoli – najlepiej ugotować ją osobno, wtedy samą zupę robi się maksymalnie 20 minut :)

Do rzeczy? Proszszszszsz :)

Przy dużym stole: Botwinka - zupa na wiosnęBotwinka - zupa na wiosnę
(cały gar, ok. 3-3,5 litra, ale znika w oczach)

pęczek botwinki (mój składał się z 3 buraków i gęstwiny liści)
2-3 łodygi selera naciowego (albo kawałek “normalnego”)
1-1,5 garści dużej fasoli suchej (ok. 3 ugotowanej)
3 duże ziemniaki
2 szczupłe marchewki
1 zgrabna pietruszka
2 kurduplaste cebule (Calmunia, Ty się tu nie wypowiadaj, ok?)
2-3 łyżki tłuszczu do smażenia cebuli
3-4 ząbki czosnku
500 ml esencjonalnego bulionu drobiowego (4x125 ml mrożonego)
1-1,2 litra wody
3-4 listki laurowe
4-5 ziaren ziela angielskiego
pieprz, pieprz ziołowy, gałka muszkatołowa, sól
2 łyżki mąki
4-5 łyżek kwaśniej śmietany
ew. koperek do posypania

Botwinkę najlepiej nabyć dzień wcześniej, bo ona ma to do siebie, że jak nas najdzie natchnienie, to akurat nie dowieźli ;) Fasolę też najlepiej namoczyć dzień wcześniej i ugotować osobno. Zaoszczędzi to potem czasu i sensacji pospożywczych. Do gotowania swojej dodaję kminu, ponoć pomaga w “tę” stronę, ale na 100% poprawia smak, jakoś tak zaostrza i konkretyzuje, sól pod koniec gotowania, pamiętacie? No i gotujemy w świeżej wodzie, nie w tej od namaczania.

W przypadku tej konkretnej zupy, wg mnie, bardziej poprawnie politycznie i ergonomicznie zacząć od przygotowania warzyw. Rękawiczki na ręce i od botwinki odkroić liście z łodygami, buraki obrać, umyć, pokroić na ćwiartki i w plasterki. Łodygi z liśćmi umyć (wody zimnej w zlew sporo, wytaplać solidnie, wytrząsnąć, co się da. Odkroić łodygi od liści. Łodygi pokroić na kawałki mieszczące się bezproblemowo w paszczę (3-4 cm?). Osobno pokroić liście, na pół wzdłuż, a potem hurtem na paski, tak z 1,5 cm. Wrzucić do osobnej miski, na końcu je dodamy, bo są mięciutkie i nie muszą się długo gotować. Obrać ziemniaki, marchew, pietruszkę i cebule. Wszystko umyć i pokroić w kostkę.

Docelowy garnek rozgrzać na ogniu, dodać tłuszczu, wrzucić cebulę i smażyć, aż zacznie pachnieć zniewalająco. Jest teraz czas, żeby obrać i posiekać czosnek. Dodać go do cebuli pod koniec smażenia. Wstawić sobie czajnik wody (na kawę, na którą będzie czas i do zupy, będzie szybciej).

Do usmażonej cebuli dodać bulion (mrożony wrzucamy bez rozmrażania), gorącą wodę z czajnika, ziemniaki, marchew, pietruszkę i przyprawy. Kiedy warzywa będą prawie miękkie można już dorzucić ugotowaną fasolę i łodygi buraków, pedanci mogą spróbować wyłowić listki laurowe i ziele angielskie, ale niekoniecznie się uda ;)

Do słoika niedużego wsypać mąkę i zalać zimną wodą (tak ze dwa razy więcej wody niż mąki), zakręcić dokładnie. Wytelepać mąkę z wodą, nucenie jakiegoś skocznego kawałka pomaga (podpowiedź muzyczna u dołu). Tak fachowo rozrobioną mąką można zagęścić zupę odrobinę, nie trzeba, można. Na sam koniec gotowania dodać zahartowaną kwaśną śmietanę (ten sam słoik i telepiemy śmietanę z odrobiną zupy, dolewamy jeszcze trochę i znów telepiemy, ino rytmicznie).

Smakujemy, czy oby nie za mało kwaskowa ;), można tym koperkiem posiekanym, jak się zdąży.
Tak, poleciałam po bandzie z tym luzactwem, ale mam dobry humor, wolno mi, mój blog, chociaż Wy jesteście niezbędni do jego istnienia :-*

 

Przy dużym stole: Botwinka - zupa na wiosnę

 

                                    

2014-03-15

Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinaku

Przy Dużym Stole: Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinaku

 

Wiosnę czuć! Może nie wszędzie w ten weekend, ale w kościach to już na 100%, a wiosną celebrujemy zieleń i łakniemy witamin.

Przynajmniej ja łaknę, może nie osobiście, ale cielsko się domaga. Pewnie wie, co mówi, więc nie protestuję, tylko te witaminy ubieram w smaczne formy.

Ta konkretna zupa jest też moim rekordem życiowym, w prędkości przygotowania – mając mrożony bulion można ją przygotować w 7 minut, z zegarkiem w ręku, serio, ale o tym w przepisie.

Chciałam tylko donieść jeszcze, że ożywienie na blogu za przyczyną Gosi z Trochę Innej Cukierni i jej akcji “Zielono mi”.

 

 

Przy Dużym Stole: Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinakuZielona zupa-krem z groszku i szpinaku
(4 porcje, na oko)

230 g mrożonego groszku
130 g mrożonego szpinaku
3 porcje bulionu mrożonego (3x75 ml)
wrzątek
4-6 łyżek słodkiej śmietany
sól, pieprz, gałka muszkatołowa/pieprz ziołowy
solidna garść orzechów włoskich/pestek dyni
ew. oliwa z oliwek

Potrzebne będzie na początek ok. 750 ml wrzątku, więc spokojnie nastawiamy czajnik elektryczny i lecimy zajęć się resztą.

Mrożonki wyciągamy, spokojnie sobie odmierzamy (ważyłam specjalnie dla Was, ale na oko, to szpinaku 2-3 “brykiety, groszku z 6 garści). Wstawiamy garnek na kuchenkę, grzejemy, dokładamy bulion mrożony, zalewamy wrzątkiem. Teraz szpinak do gara z bulionem i jak się tylko rozmrozi, to miksujemy dokładnie blenderem (tak, w garnku, od tego są blendery zanurzeniowe).

Dorzucamy groszek, a na drugi palnik wstawiamy patelnię, na której prażymy orzechy/pestki dyni, wrzucamy do tostera tosty i sprawdzamy groszek (tylko nie rozgotować mi go tu, ma smakować jak ze strączka prosto, a nie z puszki w głębokim socjalizmie). Miksujemy zupę z groszkiem, doprawiamy, dodajemy śmietanę. Wlewamy na talerze, posypujemy orzechami, pestkami, możemy polać oliwą, jeśli mamy taką przedniej jakości.

Podajemy z grzankami. Smacznego :)

2013-12-08

najszybsza zupa-krem - fasolowa z kukurydzą i tartym serem

Przy Dużym Stole: najszybsza zupa-krem - fasolowa z kukurydzą i tartym serem

10 minut, w sumie, jeśli tylko macie gotowy bulion.

To trochę próba namówienia Was na jeden ze sposobów ułatwiania sobie życia, o którym już kiedyś mówiłam - warto przygotować cały gar uczciwego bulionu i pomrozić w silikonowych foremkach muffinkowych, a potem przełożyć porcję do worka strunowego… Jednorazowa robota, a jaka oszczędność czasu :)

10 minut… Coś trzeba dodawać? Że zupa jest smaczna, to oczywiste, gdyby nie była, to bym Wam nie podawała przepisu ;) Rozgrzewająca, sycąca, posypana tartym ementalerem. Można podać ją z grzankami, tostami (zapieczonymi z serem?), łyżką purée ziemniaczanego doprawionego gałką muszkatołową… To co? Przystępuję do rzeczy, bo tu już chyba nie trzeba niczego mówić chyba.

No dobrze, historia, krótka.
- Będę za 10 minut, droga była dobra. Głodny będę.
- Czekam :)

Przy Dużym Stole: najszybsza zupa-krem - fasolowa z kukurydzą i tartym seremnajszybsza zupa-krem
fasolowa z kukurydzą i tartym serem

(4 porcje po ok. 200 ml)

1 puszka dobrej kukurydzy
1 puszka białej fasoli
250 ml bulionu
wrzątek z czajnika
150 g śmietany 18%, gęstej
szczypta kurkumy, dla koloru
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Fasolę wyłożyć na sito, przepłukać zimną wodą, dołożyć kukurydzę i zostawić do odcieknięcia.
Do garnka włożyć bulion, jeśli mrożony, albo wlać, jeśli płynnego używacie.
Dolać wrzątek z czajnika, 2-3 szklanki, tutaj dużo zależy od esencjonalności bulionu.
Dodać fasolę, kukurydzę i zagotować.

Teraz akurat jest czas na starcie sera. Warto kupić kawałek takiego lepszego, z mocnym smakiem i zapachem. Wystarczy po łyżce na porcję.
Zupę zmiksować blenderem ręcznym, doprawić solą, pieprzem, ziołowy też się sprawdzi, gałką muszkatołową i odrobiną kurkumy, jeśli chcecie uzyskać ładniejszy kolor.

Śmietanę zahartować dolewając do niej kilka łyżek gorącej zupy i mieszając dokładnie, jeszcze kilka łyżek, wymieszać i dolać do zupy.
Gotowe :)
Zupę już na talerzach, albo w kubkach, posypać startym serem.
Smacznego!

2013-11-25

Łatwe naleśniki biszkoptowe, bez ubijania

Przy Dużym Stole: Łatwe naleśniki biszkoptowe, bez ubijania

 

Ciepłe śniadanie na poranki w pośpiechu, albo leniwe weekendy? Od teraz może będę jadać, wymyśliłam kilka dni temu szybkie, łatwe i smaczne, co najważniejsze, naleśniki biszkoptowe. Śniadań nie jadam najczęściej. Gdybym jadała, to chciałabym jajecznice na maśle, z 4 jajek, ale że we własnym wykonaniu mi nie smakuje, to jakoś się nie zazębia. Tak, wiem, wstyd i sromota, ale przecież nie mówię, że nie umiem, tylko że mi moja nie smakuje tak bardzo, jak zrobiona przez kogoś, tak?

Smakują mi za to naleśniki, w ilościach hurtowych najlepiej, z powidłami śliwkowymi mocno kwaskowymi, albo z serem, karmelizowane jeszcze na patelni (przepis na ciasto podstawowe, na opisowe oko taki hehe). Naleśniki mają dwie wady, tylko, jest ich za mało – zawsze, i trzeba chwilę przy garach postać – najczęściej. Chyba, że ma się minimum 4 jednakowe patelnie, 4 sensowne palniki i można sobie hurtem. Zakładamy, że nikt normalny nie ma w domowej kuchni 4 jednakowych patelni (dobra, po dwie kupuję, gdybym miała więcej miejsca i pieniędzy, to bym kupowała po 4, w naleśnikowym celu właśnie - nie jestem specjalnie normalna, ale to już wiemy).

Rozwiązujemy naleśnikowo-śniadaniowy problem w sposób kreatywny, robimy naleśniki biszkoptowe. Są grubsze, nie trzeba 30 na głowę, żeby się najeść, tym samym krócej się przy kuchence stoi, no i mają swój puszysty urok. Jeszcze tylko wyrzucimy z obrazu hałasowanie mikserem i jesteśmy w domu, tak? Biszkoptowe bez miksera, biszkoptowe bez miksera, niebieskie kwiatki z kolcami, niebieskie kwiatki z kolcami, czym to spulchnić, czym to spulchnić? MAM! Soda i maślanka!

PLUS jeszcze jeden – nie oklapują, spokojnie zimne można wrzucić do pojemnika, do drugiego nadzienie jakieś i zjeść sobie później, zabrać do pracy, “na drogę”.

 

Przy Dużym Stole: Łatwe naleśniki biszkoptowe, bez ubijaniaNaleśniki biszkoptowe
bez ubijania (4 szt. po 22 cm średnicy)

 

2 szkl. (500 ml) mąki
2 jajka
2 szkl. (500 ml) maślanki
1 płaska łyżeczka sody
3 łyżki cukru
duża szczypta soli

 

tłuszcz do smażenia
jogurt grecki/owoce/biały ser z miodem/konfitura do podania

 

Wszystko suche wsypać do miski i wymieszać dobrze rózgą, ale powoli, żeby nie wyglądać na koniec jak młynarz po ciężkim dniu pracy :)
Dodać mokre i całość jeszcze raz solidnie rózgą wymieszać.

Przygotować sobie chochlę, taką do zupy, moja ma 200 ml pojemności. Nagrzać patelnię, na gorącą dodać tłuszcz i smażyć na średnim ogniu (1 chochelka ciasta = jeden naleśnik puszysty) obracając w strategicznym momencie. Całą skomplikowaną procedurę powtarzamy jeszcze trzy razy i tu kończy się praca, a zaczyna przyjemność ;)

ps
to ciasto nie może stać za długo, bo soda się wyszaleje z kwaśną maślanką i powietrze z ciasta ujdzie. Nic puszystego z tego nie wyjdzie, nic a nic.

Gotowe, smacznego!

2013-10-23

Szybka zupa-krem z dyni, w 10 minut

Przy Dużym Stole: szybka zupa-krem z dyni, w 10 minut

 

Szybka zupa-krem z dyni, tym bardziej smaczna, że ugotowana z sezonowego warzywa. Teraz dynie są najlepsze, a Festiwal dyni, który co roku prowadzi Bea – dyniowe guru blogerów i gotujących, w toku.

Tradycyjnie – jeśli dobrze rozplanować, to jest to bardzo szybkie danie. Dwa razy 10 minut i czas na przeczytanie kilku stron dobrej książki, kiedy dynia sama piecze się w piekarniku. Kuszące?

Jednego dnia pieczemy dynię, nawet całą, pół zjadamy natychmiast, albo wykorzystujemy do innego dania (podam kilka linków poniżej), resztę wykorzystujemy do przygotowania zupy. Albo robimy wielgachny gar i dzielimy się z ludzkością, mrozimy, kąpiemy się w zupie… Sprawdzałam tylko Waszą czujność ;) Moja dynia warzyła 4,25 kg, do przygotowania zupy zużyłam mniej niż pół, czyli jakieś 2 kg surowej (ok. 1 kg upieczonej).

Drugiego dnia, używając domowego gotowego, albo mrożonego, esencjonalnego bulionu i upieczonej dyni robimy zupę, w całe 10 minut. Serio. Jeśli używa się gotowego bulionu, to przygotowanie zupy zajmuje maksymalnie 20 minut. Staram się zawsze mieć treściwy, mocno zredukowany (odparowany) bulion, albo nawet kilka rodzajów, w zamrażalniku – kostki rosołowe nie są mi potrzebne. Bulion mrożę w silikonowych formach do pieczenia muffinek, zamarznięte porcje (ok. 100 ml każda) przekładam do woreczka strunowego. Używam ich do przygotowania zup, sosów, wszystkiego tego, do czego kiedyś używałam kostek rosołowych. Taaaak, miałam taki kilkuletni epizod, nim zmądrzałam ;)

 

Przy Dużym Stole: szybka zupa-krem z pieczonej dyni

Dyni używam w kuchni dopiero od kilku lat, może wstyd się przyznać, ale tak właśnie jest. Chyba jak w większości polskich domów, jak jest u Was? Pamiętacie dynię ze szczenięctwa? Sama pamiętam tylko, że dziadek dodawał jej do soku warzywnego robionego w sokowirówce :) Nie zawsze tak było - trochę o historii dyni w Polsce możecie poczytać tutaj. I jeszcze kilka przepisów z ubiegłych lat, może się przydadzą :)

- zapiekanka z dyni i ziemniaków – z piekarnika, więcej czasu dla siebie;
- jarskie kotlety z dynią – można warzywnym niejadkom przemycić trochę dobroci;
- jesiennie pieczone warzywa – z dynią w roli głównej – moje ulubione, pokroić warzywa jednego dnia, wrzucić do piekarnika drugiego, a potem skończyć tę książkę;
- kluski dyniowe z masłem szałwiowym – doskonałe do zużycia każdej ilości pieczonej, albo dotowanej na parze, dyni;
- ciasto – rolada dyniowa – ciut bardziej skomplikowane, samo zwijanie rolady, delikatnie trzeba;

 

 

Przy Dużym Stole: szybka zupa-krem z dyni, w 10 minutSzybka dyniowa zupa-krem

2 kg surowej dyni, np. Muskat, Hokkaido
oliwa/olej
sól, pieprz, tymianek
500 ml wrzątku
400 ml esencjonalnego bulionu gotowego/mrożonego
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki czosnku suszonego
tabasco do smaku

Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C. Piekarnikową blachę można wyłożyć folią aluminiową, będzie ją później łatwiej umyć.

Umytą dynię pokroić w plastry grubości o grubości 4-6 cm, ze skórką, nie trzeba obierać. Ułożyć na blasze, nie musi być na płasko. Skropić oliwą/olejem, oprószyć solą, pieprzem, tymiankiem i włożyć do nagrzanego piekarnika.

Zawsze piekę więcej dyni, niż potrzeba na zupę  - można ją zjeść samą, taką właśnie upieczoną, w ramach obiadu, kolacji, albo zmiksować na puree i użyć do przygotowania innych potraw.

Teraz można zająć się sobą, dynia będzie się piekła, w zależności od różności, 20-40 minut. Tradycyjnie – jak zacznie ładnie pachnieć trzeba zajrzeć i widelcem sprawdzić, czy największe, najgrubsze kawałki są już miękkie. Koniec gotowania na dziś. Uchylamy drzwiczki piekarnika, wyłączamy go i zostawiamy dynię do wystygnięcia, np. do rana.

Dzień drugi – do garnka wlać 2 szklanki wrzątku, dodać bulion, a gdy całość się zagotuje, dodać upieczoną dynię.

Prawie nigdy jej nie obieram – skórka po upieczeniu jest bardzo miękka, więc nie ma takiej potrzeby, chyba, że bardzo zależy nam na kolorze, bez skórki będzie ładniejszy.

Całość zmiksować dokładnie blenderem, doprawić do smaku solą, pieprzem ziołowym, słodką papryką w proszku, kurkumą, suszonym czosnkiem. Gotowe.

Mówiłam, że 10 minut :) Można taką zupę podać ze świeżym pieczywem, grzankami, tostami, ślicznie wygląda z ugotowanym zielonym groszkiem, dzieciom sprzedajemy wtedy jako zupę Shreka ;)

Smacznego!

Przy Dużym Stole: szybka zupa-krem z pieczonej dyni

2013-03-15

Zamiast hot dogów. Tortille i kiełbaski domowej roboty

Przy Dużym Stole: Zamiast hot dogów. Tortille i kiełbaski domowej roboty

Kiełbaski domowej roboty, przy których pracy nie ma wcale tak dużo? Ależ proszę bardzo! Nie trzeba ich pakować w osłonki – wystarczy uformować i usmażyć, albo upiec. Można też z przygotowanej według przepisu masy zrobić kotlety mielone, klopsiki, trochę jednych, trochę drugich – opcji dużo, ogranicza nas tylko fantazja :) Dobrze się przechowują i odgrzewają, ale są też smaczne na zimno, można je więc przygotować wcześniej. No dobrze, przyznam się, większość z testowej porcji zjadłam na zimno :)

Skąd pomysł? Facet z nożem zaproponował wspólne gotowanie z hot dogiem jako myślą przewodnią. Z miesiąc temu :) U mnie tradycyjnie dużo się dzieje, więc dopiero teraz moja propozycja dla Was – zamiast hot dogów. Ale, ale! Ale za to testowana na ludziach z pozytywnym wynikiem :)

Zrobiłam wielką porcję kiełbasek, w wersji smażonej na patelni i pieczonej w piekarniku (zdrowszej), przygotowałam dodatki jakie mi tylko do głowy wpadły i przyjęcie też zrobiłam. Na zdjęciu powyżej wersja z awokado, kiełkami i czerwoną cebulą. Awokado ostatnio przyczepiło się do mnie na dobre, przynajmniej jedno dziennie. Nie lubiłam nigdy, ale teraz nie mogę się nim najeść. Może dlatego, że tyle tyle dobrego dostarczają organizmowi? A, B1, B2, C, PP, K i H, kwas pantotenowy, wapń, potas i fosfor. Właśnie! Wiecie, że owoc awokado to jagoda, z jednym nasionem, a nie coś bliżej śliwki czy oliwki? Ja nie wiedziałam :)

Uśmiałam się szukając zasad pisowni (z myślnikiem, bez?) i odmiany hot dogów, bo internety różne cuda pokazały.

Przy Dużym Stole: Zamiast hot dogów. Tortille i kiełbaski domowej roboty

Konkretów? Proszę bardzo :) Użyłam sosu hoisin, można go kupić w sklepach z żywnością orientalną, albo w sieci. Jeśli nie macie go pod ręką możecie użyć innego sosu, albo ketchupu. Napiszecie mi jakie sosy macie najczęściej w domu?

PS
Nie będzie mnie chwilę – wracam dopiero 24 marca, nie niecierpliwcie się :) Przywiozę zdjęcia z rejsu Pogorią po Morzu Śródziemnym i może jakiś przepis? Ponoć karmią tak dobrze, że można utyć :)

 

IMG_1889Zamiast hot dogów.
Tortille i kiełbaski domowej roboty
(20 szt.)

400 g piersi kurczaczych
400 g łopatki
bułka sucha
bulion/mleko/woda zagotowana z przyprawami
1 cebula
3-4 ząbki czosnku
2-3 nieduże korniszony
2 jajka
1 łyżeczka soli
pieprz
1 łyż. sosu hoisin
ew. 2-3 garście bułki tartej
2-3 łyż. mąki do podsypywania
tłuszcz do smażenia

Sos hoisin sezamowy

2 łyż. sosu hoisin
1 łyż. oleju sezamowego
3 krople tobasco
1-2 łyż. wrzątku

warzywa do podania

Namoczyć bułkę, co tam macie pod ręką. Bulion, mleko, woda zagotowana z przyprawami? Potem dobrze ją odcisnąć. Zmielić oba mięsa, zmielić z nimi cebulę, czosnek, korniszony i bułkę.

Do zmielonych składników dodać jajka, doprawić solą i pieprzem, sosem hoisin (innym, który lubicie?). Wyrobić masę, jeśli jest dużo rzadsza niż na kotlety mielone trzeba dodać bułki tartej, pamiętając, że wchłonie część wilgoci.

Podzielić masę na tyle porcji, ile kiełbasek (kotletów, klopsów) potrzeba. Każdą z porcji uformować w pożądany kształt, podsypując odrobinę mąki – kiełbaski uturlałam na dużej desce do krojenia. Potem już tylko smażenie/pieczenie i gotowe.

Sos – wszystkie składniki energicznie zmieszać razem rózgą, albo widelcem.

Smacznego :)

2013-02-09

Pizza – ciasto podstawowe, szybkie i niezawodne

Przy Dużym Stole: Pizza – ciasto podstawowe, szybkie i niezawodne

Pizza doskonała, od kiedy pierwszy raz wypróbowałam ten przepis (autorstwa mojego ulubionego Jamiego Olivera) zawsze mam go zapisanego w kalendarzu, na każdy rok. Nigdy człowiek nie wie kiedy nagle, w hotelu na ten przykład, najdzie go nieodparta chęć na pizzę ;) Ciasto jest chrupkie dzięki dodatkowi semoliny, a z jej braku maszy manny – wypraktykowałam. Cienkie, cieniusie, oczywiście jeśli się je takim chce. Z braku mąki chlebowej można od wielkiej biedy użyć innej, ale, to już nie będzie to samo. Można je zamrażać najlepiej chyba w postaci kulek jeszcze, po wyrośnięciu.

Można z tego ciasta cuda czynić, nie tylko pizzę, ale i bułki, czy takie ło, jak poniżej, na ten przykład. Coś dodać? Trzeba?

Przy Dużym Stole: Pizza – ciasto podstawowe, szybkie i niezawodne

Przy Dużym Stole: Pizza – ciasto podstawowe, szybkie i niezawodne

Pizza – ciasto podstawowe, szybkie i niezawodne

800 g mąki białej chlebowej, czyli o dużej zawartości białka (pszenna typ 720 i w górkę, albo np. Tipo '00')
200 g drobnej semoliny (albo kaszy manny)
1 łyżeczka soli
2 saszetki drożdży suchych (2x7 g)
1 łyż. cukru
4 łyż. oleju
650 ml ciepłej wody

Sos:
2 łyż. koncentratu pomidorowego
2 łyż. ketchupu
4 łyż. wrzątku
oregano, bazylia
czosnek posiekany bardzo drobno

Obie mąki z solą dokładnie wymieszać rózgą w misce. Do pojemnika z ciepłą wodą dodać drożdże i cukier, wymieszać i odstawić na kilka minut.

W środku miski z mąkami zrobić dołek. Dodać olej do wody z drożdżami, wymieszać i wlać w dołek w mące. Stopniowo mieszać płyn z mąką, zagarniając coraz więcej mąki. Gdy już trudno będzie robić to widelcem, trzeba zakasać rękawy i ubrudzić ręce. Swoje ciasta zagniatam najczęściej na blacie kuchennym – jest zrobiony z jednego kawałka, łatwo go umyć przed i po. Najlepszym, wg mnie, sposobem jest ten pokazany przez Richarda Bertinet, bardzo polecam (tu można zobaczyć). Ciasto wyrabiać aż stanie się jednolite, gładkie i sprężyste.

Ciasto umieścić w dużej misce nasmarowanej olejem, obrócić je, żeby pokryło się całe cienką warstwą oleju. Przykryć drugą miską, albo folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Musi podwoić objętość.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat oprószony mąką, rozpłaszczyć dłońmi, podzielić na 6 kawałków i uformować w kule. Muszą chwilę odpocząć, wtedy łatwiej będzie rozwałkować ciasto.

Teraz można rozgrzać piec do 220-250°C i przygotować dodatki oraz sos. Wszystkie składniki sosu w miseczce dokładnie wymieszać, jeśli wydaje się być za gęsty można dodać odrobinę więcej wrzątku.

Ciasto rozwałkować na bardzo cienkie placki na kawałkach papieru do pieczenia. Nauczyłam się robić placki na pizzę w dłoniach, od fachowców z Gusto Italiano, może nie idealnie, bo i praktyki mało, ale zawsze coś ;) Wam polecam poszukać instrukcji wideo w Internecie.

Jeśli nie macie kamienia do wypieku pizzy, to zawsze można wspomóc się blachą piekarnikową – trzeba ją włożyć do piekarnika do góry nogami, wypukłym do góry, i nagrzać w gorącym piekarniku nim wyłoży się na nią pizzę. Przyda się jeszcze większa deska do krojenia, do przenoszenia pizzy, albo kawałek sztywnego kartonu.

Rozwałkowane placki pizzy posmarować sosem i nałożyć ulubione dodatki, zawsze zaczynając do sera. U mnie dziś: pieczony kurczak (resztki pokrojone w plasterki :)), różyczki brokuła (z zamrażalnika, nie rozmrażałam nawet), czerwona papryka, czerwona cebula, oliwki. I to wystarczy, na pizzy nie musi być tryliarda dodatków, jedna z moich ulubionych to boczek i cebula :)

Pizzę z dodatkami, razem z papierem, zsuwa się z blatu na deskę/kartonik i potem znów, na kamień, albo blachę w piekarniku. Piecze się aż wygląda jak powinna :) a potem znów przy pomocy papieru i deski/kartonika z piekarnika wyciąga.

To naprawdę jest prostsze w praktyce niż opisanie :)

Jakie są Wasze ulubione dodatki, zestawy dodatków, do pizzy?

2013-01-21

Ryba na warzywach w sosie śmietanowym, szybki obiad

Przy Dużym Stole: ryba na warzywach w sosie śmietanowym, szybki obiad

Odżywiać się rozsądnie mimo chronicznego braku czasu? Można! To danie aktywnie zajmie Wam 15-20 minut cennego czasu, plus jeszcze chwila duszenia, w czasie którego możecie zająć się czymś zupełnie innym. Jednym z jego plusów jest łatwość przystosowania przepisu do zmieniającej się liczby głodomorów.

Inne plusy? Nieźle wygląda, jeszcze lepiej smakuje, daje trochę odpoczynku od smażonej ryby :), przemyca sporo warzyw, daje dużo dowolności (może macie w lodówce inne warzywa? zamienić część cebuli na zieloną paprykę?), można wykorzystać filety z różnych gatunków ryb. Jednak największą jego zaletą jest szybkość i łatwość przygotowania. W skrócie – zesmażyć oczyszczone i pokrojone warzywa, dodać śmietanę i wino/wodę, doprawić, dołożyć rybę i wrócić do swoich zajęć, bo udusi się bez naszej pomocy.

Do ryby w sosie śmietanowym podaję na stół niewielką ilość pieczywa, przydaje się na koniec, do sosu. Warzyw jest tak dużo, że nie zawracam sobie głowy sałatką. Do przygotowania sosu zazwyczaj używam białego wina, półsłodkiego, które podaję też później na stół. Jeśli rybą akurat “na tapecie” jest łosoś, to koperek dla mnie jest niezbędny – posypuję nim obficie danie już na talerzach.

PS
inne dania z rybami znajdziecie tutaj.

 

Przy Dużym Stole: ryba na warzywach w sosie śmietanowym, szybki obiadRyba na warzywach
na każdą osobę potrzeba

1 marchewka (ok. 100 g)
1/2 pietruszki/pasternaku (ok. 50 g)
1 łodyga selera naciowego
1 cebula (ok. 100 g)
ew. por (długości ok. 5 cm)
1 ząbek czosnku, większy

1/2 małego kubka śmietany, słodkiej – do zup i sosów (ok. 100 g)
tyle samo białego wina, ew. wody

300 g ulubionej ryby
jeśli mrożona to ok. 350 g

odrobina oleju do smażenia
sól, pieprz,
tymianek, gałka muszkatołowa, ew. słodka papryka

 

Przygotować szeroki garnek, albo dużą i głębszą patelnię z pokrywką.

Rybę z obu stron posypać solą, pieprzem i tymiankiem. Jeśli jest mrożona, to nie trzeba jej rozmrażać, serio :) Można przepłukać ją w ciepłej wodzie i strząsnąć jej nadmiar – przyprawy będą się lepiej trzymać.

Garnek postawić na gazie, żeby zaczął się grzać.

Wszystkie warzywa obrać. Marchew i pietruszkę/pasternak pokroić, sama najczęściej kroję je tak jak widać na zdjęciach poniżej, pod kątem i po każdym cięciu obracając o 90°. Powstają w ten sposób zgrabne kawałki, które ugotują się szybciej i bardziej równomiernie :) Garnek jest już na tyle rozgrzany, że można do niego wlać odrobinę oleju.

Marchew i pietruszkę wrzucić do garnka, doprawić solą i pieprzem. Smażące się na średnim ogniu warzywa przemieszać co jakiś czas, w trakcie krojenia selera naciowego w plasterki i cebuli na piórka. Pokrojony seler i cebulę dorzucić do garnka, przesmażyć całość. Jeśli używacie por, to też na nie czas, wygodnie będzie pokroić je w plasterki. Czosnek pokroić na plasterki, albo posiekać, i doda do garnka.  Smażyć jeszcze ok. minuty.

Wlać śmietanę i wino (ew. wodę), doprawić solą, pieprzem, gałką muszkatołową, tymiankiem i ew. szczyptą, dwoma, słodkiej papryki mielonej, która nada sosowi ładniejszy kolor.

Na warzywa w przyszłym sosie wyłożyć rybę, dobrze, żeby zmieściła się jedną warstwą, większe szanse, że zachowa kształt, nie rozpadnie się nie kawałki. Garnek przykryć pokrywką, zmniejszyć ogień (1/3 możliwości palnika powinna być wystarczająca). Dusić aż ryba będzie gotowa.

Smacznego :)

Przy Dużym Stole: jak pokroić marchew Przy Dużym Stole: jak pokroić marchew

2012-12-21

Pierogi na święta – z rybą

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Te pierogi z rybą zjadła ze smakiem nawet moja kuzynka (jedna z tych co to się Qz pieszczotliwie nazywamy), która ryb nie jada i basta! Wnioskować więc można, że nie tylko mnie smakowały z racji nieobiektywności, ale ludzkości krytycznie nastawionej wprzódy takowoż. Wiem, że początkowo to brzmi dziwnie - pierogi z rybą, pierogi z nadzieniem rybnym - ale świat piękny jest również dlatego, że można coraz to nowych rzeczy próbować. Qz moja rzeczona bierze z życia pełnymi garściami, od niedawna chyba, ale idzie jej doskonale – niedawno zasmakowała w paście z tuńczyka z limonką, wczoraj przemyciłam jej sałatkę z makrelą wędzoną – świat się kończy i to nie za sprawą ograniczonego ponoć (czasowo) kalendarza Majów.

Skąd mnie się umamiło dziwo takowe jak pierogi z rybą? Ano nie dalej jak kilka dni temu zoczyłam Ci ja na facebookowym profilu “Kuchnia staropolska” przepis na XIX-wieczną potrawę "Pierog z węgorza, miętuza, łososia, lub pstrąga”. Co prawda potem szło, że “takowe ryby sprawić należycie, oczyścić, wypłókać zimną wodą, wytrzeć serwetą, rozpłatać, odrzucić koście, skroić w cienkie plasterki, na blasie masła świeżego rozpuścić, posypać rybę zieloną pietruszką, nieco cebuli drobno usiekanej, utarta muszkatową gałkę, postawić na ogień, skoro zbieleje przewrócić na druga stronę…”, ale oczywiście zrobiłam po swojemu.

Nie żebym daleka była od dowierzania Centrum Badań nad Historia i Kulturą Wyżywienia (stacja naukowa Polskiego Towarzystwa Historycznego), które prowadzi profil, jeno taki mam jakiś ciąg nieodparty do wyrażania swoich zrywów samodzielnego myślenia. Nie mam pojęcia skąd u mnie one, ale są.

Wyszło kolejne danie, po pierogach ze śliwkami suszonymi i piernikiem “na winie”, które będzie od teraz gościć na zastawianym przeze mnie stole wigilijnym, gdzie by on nie stanął. Farsz doprawiłam tymiankiem, także dlatego, że tak ładnie mi nazwa właściwa pasuje do wieku przepisu (Macierzanka tymianek (Thymus vulgaris L.)), myślałam jeszcze nad estragonem, ale do pierogów wydał mi się zbyt delikatny. Mogę Wam nawet zdradzić, w których kawałkach każdej ryby jest najwięcej ości – w ostatnim (korzysta z tego, że tracimy czujność) i w tym którego się nie sprawdzi, bo się człowiek dał nabrać, myślał, że jak do tej pory nic nie znalazł, to już niczego nie znajdzie.

Z konkretów:
- użyłam ryby mrożonej, bo akurat miałam pod ręką,
- ryby, przed ugotowaniem jej na parze, nie rozmrażałam,
- ryby świeżej nie będzie potrzeba aż całego kilograma,
- lepiej wybrać rybę z małą ilością ości – nie trzeba będzie potem aż tyle szukać
- ugotować rybę, albo cały farsz przygotować – można dzień wcześniej,
- pierogi można zamrozić, surowe, albo obgotowane (dajcie znać w komentarzach jeśli chcecie dokładną instrukcję mrożenia pierogów),
- smakowały nam podane z kwaśną śmietaną.

 

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Wigilijne pierogi z rybą
(ok. 70-80 szt.)

farsz:
1 kg mrożonej ryby (mało ości!)
pół czerstwej bułki
2 żółtka
2 łyż. bułki tartej
sól, pieprz, tymianek
czosnek – odrobina, albo ze 2 szczypty granulowanego

ciasto:
600 g mąki
400 ml wrzątku
2 łyżki oleju
szczypta soli
+ mąka do podsypywania

Nierozmrożoną rybę ugotować na parze, ja zrobiłam to w metalowym sitku powieszonym nad gotującą się wodą. Czerstwą bułkę namoczyć w wodzie, na której gotowana była ryba.

Można teraz nastawić już wodę na pierogi, jeśli robicie wszystko jednego dnia, akurat zdąży się zagotować. Potrzebny jest spory garnek osolonej wody i pokrywka, żeby kuchni nie zaparować.

W czasie, gdy ryba stygnie można zarobić ciasto na pierogi - mąkę wsypać do miski, posolić, dokładnie przemieszać rózgą (trzepaczką balonową), wtedy nie trzeba będzie mąki przesiewać dla napowietrzenia. Dolać olej i wrzątek. Zarobić ciasto drewnianą łyżką. Ostrożnie, bo gorące, a drewnianą, bo taka jest mocniejsza, nie pokrzywi się, trzonek długi – jest szansa nie poparzyć palców ;) Wymieszane z grubsza ciasto wyłożyć na stolnicę i zarobić. Ma być gładkie i miękkie, chowamy je pod miskę, albo do miski, tylko trzeba wtedy przykryć je wilgotną ściereczką, żeby nie obsychało.

Delikatnie przełożyć rybę na większą deskę do krojenia, wybrać wszystkie ości, zacisnąć kciuki mając nadzieję, że faktycznie wszystkie. W palcach połamać rybę na mniejsze kawałki i posiekać drobno. Dość sprawnie to idzie, jeśli się uformuje z ryby podłużny wałek i całość przesieka raz, tak jak widać na zdjęciu.

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Posiekaną rybę przełożyć do miski. Bułkę namoczoną w wywarze odcisnąć, pokruszyć w palcach, doda do ryby, dołożyć też wszystkie pozostałe składniki farszu – żółtka, bułkę tartą, przyprawy i dobrze wymieszać. Może się zdarzyć, że farsz wyda się zbyt mokry, wtedy lepiej chwilę odczekać, bułka tarta wchłonie płyn. Może się zdarzyć, że farsz rzeczywiście będzie zbyt mokry, zbyt rzadki – wtedy można dosypać więcej bułki. Farsz gotowy.

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

 

1/3 ciasta rozwałkować, tak na 3 milimetry, na posypanej mąką stolnicy, wykrawać szklanką krążki. Najszybciej jest wykrawać krążki z całego płatu ciasta, na każdy wyłożyć porcję farszu i dopiero potem kleić. Sprawniej idzie jeśli co jakiś czas zanurza się palce w mące.

Pierogi gotować porcjami po kilka, wykładać np. na blaszkę od ciasta wysmarowaną olejem, albo bezpośrednio na półmisek do podania. Można mrozić, tak jak wcześniej pisałam, ugotowane i surowe, a podawać polane kwaśną śmietaną, maślanką, pewnie ze smażoną cebulką też będą smaczne, no ale w końcu to pierogi na postną jeszcze kolację wigilijną :)

Smacznego i oczywiście spokojnych i szczęśliwych świąt, gdybyście już nie mieli okazji przed Wigilią tu zajrzeć :)

 

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

2012-12-19

Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiad

Przy Dużym Stole: Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiad

Szybkie, lekkie, łatwe i przyjemne. O jedzeniu mowa :) W taką pogodę jak dziś, kiedy zimna mgła przenika do kości, mam ochotę zostać na zawsze zwinięta w kłębek w fotelu pod kocem, z dzbankiem świątecznej herbaty pod ręką i dobrą książką na kolanach, gotowanie dań zabierających dłużej niż 30 minut ani mi w głowie.

Książka wciąga, bo autorem jest Edward Morgan Forster, ale mogę się od niej oderwać na tyle długo, żeby bystry plan powstał w głowie. Dobre kiełbaski cielęce czekają w lodówce, szuflada pełna warzyw, zawsze jest kilka puszek pomidorów i fasoli… Esencjonalny bulion pomrożony w małych porcjach… Hmm…

 

Przy Dużym Stole: Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiadKiełbaski z warzywami na ostro

1-2 łyż. tłuszczu do smażenia
1 spora cebula
1-2 ząbki czosnku
1-2 marchewki
1-2 pasternaki/pietruszki
ew. 1-2 łodygi selera naciowego
1 puszka pomidorów bez skórki
1 puszka białej fasoli
500 g dobrych kiełbasek cielęcych
1 szkl. bulionu/wody

sól, pieprz
tabasco

Obrać i oczyścić wszystkie warzywa. Cebulę pokroić w piórka.

Rozgrzać spory garnek, do rozgrzanego dodać tłuszcz i cebulę, lekko osolić i smażyć, co jakiś czas mieszają, ale tak bez nerwicy :) Marchew i pasternak pokroić na półplasterki. Jeśli używa się również selera naciowego, to pokroić do w plasterki. Dodać do garnka i zesmażyć delikatnie z cebulą.

Do podsmażonych warzyw dodać pomidory z puszki. Swoje zawsze rozgniatam w ręce nad garnkiem i dolewam sos/zalewę. Całość trzeba przemieszać, zeskrobać z dna garnka, to co ew. do niego przywarło, tam jest ukryte dużo smaku :) Dodać jeszcze opłukaną fasolę, a na koniec bulion, albo wodę. Doprawić solą, pieprzem i odrobiną tabasco.

Kiełbaski pokroić w mniejsze kawałki i dołożyć do garnka. Zamieszać, przykryć szczelnie pokrywką i zostawić na 10-15 minut w spokoju.

Na koniec wystarczy tylko tylko sprawdzić smak, ew. doprawić jeszcze trochę, a gdyby sos był dla Was zbyt rzadki – odparować nadmiar płynu gotując całość jeszcze chwilę, ale bez przykrycia.

Gotowe :) Tę potrawę można podać z tostami, świeżą bagietką, kaszą kuskus – czymś mało kłopotliwym, żeby szybciej móc wrócić pod koc, do książki :)

Smacznego!

 

Przy Dużym Stole: Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiad

2012-12-12

Kolejny szybki obiad – quiche albo tarta ze szpinakiem i serem feta

Kolejny szybki obiad – quiche albo tarta ze szpinakiem i serem feta

Spolszczony kisz, czyli quiche, ale mało kto wie o czym mówię, jak użyję tej nazwy. Spotkaliście się z nią? Zupełnie inna bajka czym się tarta od quiche różni, ale roboczo uprościć temat proponuję i założyć, ze tarty mogą być wytrawne lub słodkie, składniki CZASEM łączone są masą jajeczno-śmietanową, a quiche - ZAWSZE wytrawne i zawsze elementem łączącym nadzienie jest mieszanina jajek i śmietany. Jedną z cudownych właściwości tart i quiche jest to, że są smaczne na gorąco i na zimno, można je więc przygotować z wyprzedzeniem. Można też przycwaniaczyć po całości i podpiec zawczasu sam spód, a wykończyć kiedy potrzeba. Podpieczone i wystudzone spody można też zamrozić!

Jak zapewne się domyślacie wracam do żywych. Jeszcze się taki nie narodził, co by mnie zniszczył, albo chociaż od gotowania i karmienia powstrzymał :D Umówmy się, jak już trzeba jeść, żeby żyć, to będę to robić z jako taką klasą. Przynajmniej do momentu, aż wymyślę jak oddychać w takiż sposób ;) Wracanie do żywych ma docelowo objawić się miłą dla oka, i mam nadzieję, że dla Was również, częstotliwością wpisów i kilkoma konkursami, w których będziecie mogli nabawić się książek. Już jutro “Nowicjuszka” Trudi Canavan, a w przyszłym tygodniu którąś z książek Wydawnictwa Dobre Historie. Znacie? Poznajcie, świetlaną przyszłość im przepowiadam.

Do rzeczy – tradycyjnie zarówno tarty, jak i quiche robi się na cieście kruchym albo francuskim. Tradycyjnie wolę tradycyjnie, ale tym razem chodziło mi o to, żeby tego ciasta było mało, ale jednak dawało radę trzymać wszystko w ryzach – padło więc na ciasto francuskie. Zupełnie nieortodoksyjnie, przyznaję. Gdybyście pragnęli ciasta grubszego, to zapraszam po przepis na ciasto kruche, który mnie jeszcze nigdy nie zawiódł. W tym wypadku użyłam go do tarty z brązowymi pieczarkami, ale używam zawsze właśnie tego. Pochodzi z książki “When French women cook – a gastronomic memoir” autorstwa Madeleine Kamman (tutaj można podejrzeć kawałki), do quiche potrzebna będzie tylko połowa, ale jako że kruche ciasto w lodówce/zamrażalce zawsze powinno być, to można sobie drugą połowę mieć “na zaś” bliżej nieokreślone. Przyda się, przyda – nagrzany piekarnik, przegląd zapasów albo resztek i można w 20 minut wyczarować cuda.

 

Kolejny szybki obiad – quiche albo tarta ze szpinakiem i serem fetaQuiche albo tarta ze szpinakiem i serem feta

rolka ciasta francuskiego 275 g
250 g (standardowy woreczek) świeżego szpinaku
135 g (ok. pół kostki) sera typu feta
8 jajek
170 g (pół dużego) jogurtu greckiego
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, czosnek

ew. czyli rozpustnie i nadprogramowo całkiem, wymiennie:
1-2 szkl. kawałków upieczonej/ugotowanej dyni
albo tuńczyka z zalewy
krótko przesmażone kawałki cukinii
suszone pomidory z oleju
garść orzechów – zaszaleć można :)

 

Rozgrzać piekarnik do 200°C.

Zagotować ok. 2 litrów wody. Szpinak wypłukać w misce z zimną wodą, przełożyć na durszlak, wylać wodę i do tej samej miski nalać wrzątku. Sparzyć w nim szpinak, ma zwiotczeć, nic więcej. Znów na durszlak z nim, tym razem trzeba go osuszyć naprawdę solidnie, nawet wycisnąć, jak już przestygnie.

Przygotować okrągłą formę (moja ma średnicę 27 cm), wyłożyć ją ciastem. Najłatwiej chyba z rozłożonego ciasta wyciąć okrąg za wzór używając dna formy. Z reszty ciasta wyciąć paski i wyłożyć nimi brzegi, niech zachodzą na brzegi formy, złączenia kawałków ciasta docisnąć palcem. Z resztek można wyciąć listki/gwiazdki, motylki i na koniec sam ułożyć je na wierzchu. Nakłuć ciasto widelcem, jeśli forma silikonowa, to nie na wylot :) Jeśli forma jest silikonowa to w przenoszeniu jej dobrze pomóc sobie deską do krojenia, albo blaszką obróconą do góry nogami. Podpiec ok. 5-7 minut. Na dnie pewnie uformuje się malowniczy bąbel z ciasta, brzegi może trochę opadną, ale nic to. Ew. bąbel uklepujemy znów na dnie robiąc przy tym fachową minę.

Szpinak rozłożyć w miarę równomiernie na podpieczonym cieście. Na to skruszyć w rękach fetę i ew. wyłożyć któryś z rozpustnych dodatków nieobowiązkowych. Całość oprószyć malowniczo solą, pieprzem i ew. czosnkiem, jeśli używacie granulowanego. Sama wolę ząbek czosnku, drobniutko posiekany, dorzucić do masy jajecznej.

Jajka rozkłócić rózgą w misce razem z jogurtem, jeszcze odrobiną przypraw. Masę delikatnie wylać na resztę składników już wyłożonych w formie. Ozdobić kawałkami ciasta i do piekarnika. Zmniejszyć temperaturę do 180°C. Po około 20 minutach można zacząć zaglądać do piekarnika. Wierzch powinien się zezłocić, a sam środek masy nie powinien być płynny, tylko przypominać z konsystencji ściętą galaretkę :)

Gotowe :) Smaczne na gorąco i na zimno. Wytrzyma w lodówce 2-3 dni.

Smacznego!

Kolejny szybki obiad – quiche albo tarta ze szpinakiem i serem feta

2012-08-06

zielone szparagi z białą kiełbasą

zielone szparagi z białą kiełbasą

Jakiś czas temu… Mieli być goście, nie dojechali, ale za to FSO Rally Team wywiozło mnie do czeskiego Sternberku na wyścig górski Ecce Homo 2012 (foto tutaj). Szparagi i biała kiełbasa myślące o gościach czekały w lodówce, poniedziałku by nie doczekały, więc na wyjazd przygotowałam zielone szparagi z białą kiełbasą, wymyślone na poczekaniu :)

Testowane na ludziach, smakowały i im, i mnie, polecam więc z czystym sumieniem i mam nadzieję, że jeszcze gdzieś szparagi znajdziecie (albo zamieńcie ja na zblanszowane brokuły/zielony groszek).

Równie smaczne na ciepło, jak i na zimno, tak jak hiszpańska tortilla, ta z ziemniakami, nadaje się doskonale na wyjazdy :)

Zielone szparagi z białą kiełbasąZielone szparagi z białą kiełbasą

8-10 szparagów
600 g białej kiełbasy, cienkiej 
4 jajka
4 łyżki śmietany 12% kwaśnej
4 łyżki jogurtu greckiego
4 łyżki słodkiej śmietanki 12% (to ta do kawy, w kartoniku)
1/2 łyżeczki lubczyku
1 łyżeczka estragonu

sól, pieprz
tłuszcz do formy
ser do posypania?

Nagrzać piekarnik do 180°C.

Szparagom odłamać zdrewniałe końce, jeśli są za długie do formy, to skrócić, odcięte części pokroić w cienkie krążki, przydadzą się za chwilę.

Formę do zapiekania natłuścić, ułożyć w niej białe kiełbaski, tak jak widać na zdjęciu poniżej.

Do jednego naczynia wbić jajka, wlać oba rodzaje śmietany i jogurt, dodać lubczyk, estragon, doprawić solą i pieprzem. Całość dokładnie rozkłócić.

Masę jajeczną wylać na ułożone w naczyniu kiełbaski, ułożyć na wierzchu szparagi, można jeszcze dodać wcześniej przycięte końcówki i tarty ser, jeśli macie ochotę.

Zapiekać całość około 30 minut, ale najbezpieczniej sprawdzać w trakcie – wystarczy lekko potrząsnąć naczyniem, albo nacisnąć delikatnie palcem środek. Jeśli ma być podane na ciepło, to warto odczekać kilka minut po wyjęciu z piekarnika, będzie się lepiej kroić. Smacznego!

IMG_8229

 

zielone szparagi z białą kiełbasą

 

IMG_8236

 

zielone szparagi z białą kiełbasą

2012-07-02

Szybki obiad - tortille zapiekane z farszem fasolowo-paprykowym

szybki obiad - tortille zapiekane z farszem fasolowo-paprykowymGorąco, jak dla mnie zbyt gorąco. Normalne obiady nie wchodzą w rachubę w takich temperaturach. Szkoda też ładnych dni na stanie w kuchni. Teraz potrzebuję posiłków, które można przygotować na zapas, późnym wieczorem, w chłodnej kuchni, i zjeść zimne następnego dnia. Jeśli jeszcze można zapakować je na wynos i zjeść bez większych ceregieli gdzieś w lesie, albo na pikniku, albo może tylko wykończyć na grillu. Albo zamrozić na zapas i wyjąć w dowolnej chwili? Można pokroić je w plasterki i podać jako przekąskę.

To danie spełnia wszystkie powyższe wymogi. Jedyny minus? Potrzebny będzie blender albo malakser – część nadzienia trzeba zmiksować na pastę. Można przetrzeć masę przez sito, ale…

Plusy potrzebne, oprócz tych powyżej? Hmm, jeśli nadzienia zrobić podwójną porcję i cały nadmiar zmiksować, to za jednym zamachem otrzymamy jeszcze znakomite smarowidło do pieczywa/dip do warzyw albo krakersów?

p.s. zmotywowane prośbą o przepis na tortille
Smażyłam raz, spaliłam wielce kosztowną specjalistyczną patelnię naleśnikową mojej mamy i zadymiłam całe mieszkanie. Nie mniej jednak rękawicą podniesiona. Jak się zrobi trochę chłodniej – podejście drugie do domowych tortilli :)

 

szybki obiad - tortille zapiekane z farszem fasolowo-paprykowym

Tortille zapiekane z farszem fasolowo-paprykowym

6 placków tortilla
2x4 łyż. oliwy/oleju
1 duża cebula
2-3 ząbki czosnku
1/2 słoiczka przecieru pomidorowego (100 g) + 1 szkl. wody
(albo 1 puszka pomidorów, albo 1/2 kg pomidorów)
1 puszka czerwonej fasoli
sól, pieprz, czerwona papryka w proszku (słodka, ostra i wędzona, jeśli gdzieś zdobędziecie)
1 czerwona papryka
200 g tartego żółtego sera, ostrego

Cebulę obrać i pokroić w paski, czosnek zmiażdżyć płaską stroną ostrza noża i posiekać.

Jeśli używacie świeżych pomidorów trzeba je będzie pokroić w niewielką kostkę.

Fasolkę wyłożyć na sito i przepłukać, osączyć.

Czerwoną paprykę, oczyszczoną z nasion, pokroić w paski.

Teraz już będzie szybko :) Rozgrzać dużą patelnię, wlać połowę oliwy/oleju. Na gorący tłuszcz wrzucić cebulę i usmażyć mieszając co jakiś czas, pod koniec dodać czosnek, całość posolić i smażyć jeszcze 3-4 minuty.

Do wyboru są (wymiennie):

Koncentrat pomidorowy – wrzucić do smażącej się cebuli, smażyć ok. 2-3 minut aż zmieni kolor i zacznie słodko pachnieć. Dolać szklankę wody, całość dokładnie wymieszać i smażyć jeszcze ok. 5 minut aż sos zgęstnieje.

Pomidory z puszki – zawsze kupuję całe i wyciągając z puszki po jednym zgniatam je w dłoni prosto do potrawy.

Świeże pomidory – tylko w sezonie, te pachnące. Nie ściągam skórki – w tej potrawie część masy będzie zmiksowana, zresztą wystarczy dobrze gryźć, wyjdzie nam to na zdrowie ;) Pokrojone pomidory dodać do cebuli i smażyć aż zaczną się rozpadać.

Dorzucić fasolę i przesmażyć aż się zagrzeje, doprawić solą, pieprzem i papryką w proszku, słodką, ostrą i wędzoną jeśli macie. Połowę masy przełożyć do miseczki, drugą połowę zmiksować i wymieszać wszystko razem.

Raz jeszcze rozgrzać patelnię, tę samą, nie trzeba jej myć – wszystko co na niej zostanie rozpuści się za chwilę w oliwie/oleju i wzbogaci smak nadzienia. Na rozgrzaną patelnię wlać oliwę/olej, dodać paprykę i usmażyć. Dodać do nadzienia i wymieszać. Nadzienie gotowe.

Rozłożyć nadzienie równo na wszystkich 6 tortillach, rozsmarować, posypać startym serem i zwinąć.

Można zapiec  je już teraz (piekarnik rozgrzany do 180, dopóki ser się nie roztopi), zjeść na ciepło, albo później na zimno. Można też zabrać je ze sobą i zapiec na grillu, albo zamrozić na później.

Smacznego!

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin