Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryba. Pokaż wszystkie posty

2015-10-14

Szybki obiad – dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

Przy Duzym Stole: Szybki obiad – dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

Kolejne z dań, które wymagają minimum pracy i stania w kuchni – nagrzać piekarnik, wrzucić co trzeba i mamy minimum pół godziny wolnego czasu. Jak go spożytkujecie, to Wasza sprawa, ja wskoczyłam do wanny ;)

Pieczone ziemniaki opcjonalne, jeszcze szybciej można zrobić grzanki z masłem czosnkowym, czy ziołowym, no i piekarnik już nagrzany. Warzywa? U mnie dziś mocno dojrzałe pomidory skropione octem balsamicznym.

Haczyk? Trzeba mieć w zamrażalniku rybę i szpinak :)

 

Przy Duzym Stole: Szybki obiad – dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

Dorsz zapiekany ze szpinakiem i śmietaną

500 g mrożonego dorsza w dzwonkach
(lub innej ryby, ulubionej)
400 g mrożonego szpinaku
niecały duży pojemnik śmietany 18%
1 łyż. tłuszczu (oleju kokosowego np.)
sól, pieprz, gałka muszkatołowa/pieprz ziołowy
1-2 ząbki czosnku

Nagrzać piekarnik do 200°C. Płaskie naczynie ceramiczne, do zapiekania, natłuścić.
Ryby nie trzeba rozmrażać, wystarczy przelać ją gorącą wodą, żeby przyprawy miały się jak przykleić.
Dzwonka przyprawić z obu stron solą, pieprzem i gałką muszkatołową, albo pieprzem ziołowym, i ułożyć w naczyniu, w miarę możliwości jedną warstwą.

Na rybę wyłożyć szpinak, posypać posiekanym czosnkiem, zalać większością śmietany, można jeszcze doprawić po wierzchu i do piekarnika z tym.

Czas pieczenia zależy od grubości ryby, naczynia i kursu franka pewnie też – sprawdzać trzeba. Pierwszy raz, jak zacznie solidnie pachnieć.

I już :) w sumie – jak gotowe, to zjeść ;)

p.s.
zdarzyło mi się, że zostało mi trochę ryby, ale sosu mało – na szybko na patelni przesmażyłam małą szalotkę i ząbek posiekanego czosnku, dorzuciłam pozostały w opakowaniu (500 g) szpinak, doprawiłam, dodałam resztę śmietany i poddusiłam chwilę. Ryba polana takim sosem prezentuje się ładniej niż zapiekana pod sosem, więc kolejna opcja do zapamiętania :)

Smacznego :)

2013-01-21

Ryba na warzywach w sosie śmietanowym, szybki obiad

Przy Dużym Stole: ryba na warzywach w sosie śmietanowym, szybki obiad

Odżywiać się rozsądnie mimo chronicznego braku czasu? Można! To danie aktywnie zajmie Wam 15-20 minut cennego czasu, plus jeszcze chwila duszenia, w czasie którego możecie zająć się czymś zupełnie innym. Jednym z jego plusów jest łatwość przystosowania przepisu do zmieniającej się liczby głodomorów.

Inne plusy? Nieźle wygląda, jeszcze lepiej smakuje, daje trochę odpoczynku od smażonej ryby :), przemyca sporo warzyw, daje dużo dowolności (może macie w lodówce inne warzywa? zamienić część cebuli na zieloną paprykę?), można wykorzystać filety z różnych gatunków ryb. Jednak największą jego zaletą jest szybkość i łatwość przygotowania. W skrócie – zesmażyć oczyszczone i pokrojone warzywa, dodać śmietanę i wino/wodę, doprawić, dołożyć rybę i wrócić do swoich zajęć, bo udusi się bez naszej pomocy.

Do ryby w sosie śmietanowym podaję na stół niewielką ilość pieczywa, przydaje się na koniec, do sosu. Warzyw jest tak dużo, że nie zawracam sobie głowy sałatką. Do przygotowania sosu zazwyczaj używam białego wina, półsłodkiego, które podaję też później na stół. Jeśli rybą akurat “na tapecie” jest łosoś, to koperek dla mnie jest niezbędny – posypuję nim obficie danie już na talerzach.

PS
inne dania z rybami znajdziecie tutaj.

 

Przy Dużym Stole: ryba na warzywach w sosie śmietanowym, szybki obiadRyba na warzywach
na każdą osobę potrzeba

1 marchewka (ok. 100 g)
1/2 pietruszki/pasternaku (ok. 50 g)
1 łodyga selera naciowego
1 cebula (ok. 100 g)
ew. por (długości ok. 5 cm)
1 ząbek czosnku, większy

1/2 małego kubka śmietany, słodkiej – do zup i sosów (ok. 100 g)
tyle samo białego wina, ew. wody

300 g ulubionej ryby
jeśli mrożona to ok. 350 g

odrobina oleju do smażenia
sól, pieprz,
tymianek, gałka muszkatołowa, ew. słodka papryka

 

Przygotować szeroki garnek, albo dużą i głębszą patelnię z pokrywką.

Rybę z obu stron posypać solą, pieprzem i tymiankiem. Jeśli jest mrożona, to nie trzeba jej rozmrażać, serio :) Można przepłukać ją w ciepłej wodzie i strząsnąć jej nadmiar – przyprawy będą się lepiej trzymać.

Garnek postawić na gazie, żeby zaczął się grzać.

Wszystkie warzywa obrać. Marchew i pietruszkę/pasternak pokroić, sama najczęściej kroję je tak jak widać na zdjęciach poniżej, pod kątem i po każdym cięciu obracając o 90°. Powstają w ten sposób zgrabne kawałki, które ugotują się szybciej i bardziej równomiernie :) Garnek jest już na tyle rozgrzany, że można do niego wlać odrobinę oleju.

Marchew i pietruszkę wrzucić do garnka, doprawić solą i pieprzem. Smażące się na średnim ogniu warzywa przemieszać co jakiś czas, w trakcie krojenia selera naciowego w plasterki i cebuli na piórka. Pokrojony seler i cebulę dorzucić do garnka, przesmażyć całość. Jeśli używacie por, to też na nie czas, wygodnie będzie pokroić je w plasterki. Czosnek pokroić na plasterki, albo posiekać, i doda do garnka.  Smażyć jeszcze ok. minuty.

Wlać śmietanę i wino (ew. wodę), doprawić solą, pieprzem, gałką muszkatołową, tymiankiem i ew. szczyptą, dwoma, słodkiej papryki mielonej, która nada sosowi ładniejszy kolor.

Na warzywa w przyszłym sosie wyłożyć rybę, dobrze, żeby zmieściła się jedną warstwą, większe szanse, że zachowa kształt, nie rozpadnie się nie kawałki. Garnek przykryć pokrywką, zmniejszyć ogień (1/3 możliwości palnika powinna być wystarczająca). Dusić aż ryba będzie gotowa.

Smacznego :)

Przy Dużym Stole: jak pokroić marchew Przy Dużym Stole: jak pokroić marchew

2012-12-21

Pierogi na święta – z rybą

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Te pierogi z rybą zjadła ze smakiem nawet moja kuzynka (jedna z tych co to się Qz pieszczotliwie nazywamy), która ryb nie jada i basta! Wnioskować więc można, że nie tylko mnie smakowały z racji nieobiektywności, ale ludzkości krytycznie nastawionej wprzódy takowoż. Wiem, że początkowo to brzmi dziwnie - pierogi z rybą, pierogi z nadzieniem rybnym - ale świat piękny jest również dlatego, że można coraz to nowych rzeczy próbować. Qz moja rzeczona bierze z życia pełnymi garściami, od niedawna chyba, ale idzie jej doskonale – niedawno zasmakowała w paście z tuńczyka z limonką, wczoraj przemyciłam jej sałatkę z makrelą wędzoną – świat się kończy i to nie za sprawą ograniczonego ponoć (czasowo) kalendarza Majów.

Skąd mnie się umamiło dziwo takowe jak pierogi z rybą? Ano nie dalej jak kilka dni temu zoczyłam Ci ja na facebookowym profilu “Kuchnia staropolska” przepis na XIX-wieczną potrawę "Pierog z węgorza, miętuza, łososia, lub pstrąga”. Co prawda potem szło, że “takowe ryby sprawić należycie, oczyścić, wypłókać zimną wodą, wytrzeć serwetą, rozpłatać, odrzucić koście, skroić w cienkie plasterki, na blasie masła świeżego rozpuścić, posypać rybę zieloną pietruszką, nieco cebuli drobno usiekanej, utarta muszkatową gałkę, postawić na ogień, skoro zbieleje przewrócić na druga stronę…”, ale oczywiście zrobiłam po swojemu.

Nie żebym daleka była od dowierzania Centrum Badań nad Historia i Kulturą Wyżywienia (stacja naukowa Polskiego Towarzystwa Historycznego), które prowadzi profil, jeno taki mam jakiś ciąg nieodparty do wyrażania swoich zrywów samodzielnego myślenia. Nie mam pojęcia skąd u mnie one, ale są.

Wyszło kolejne danie, po pierogach ze śliwkami suszonymi i piernikiem “na winie”, które będzie od teraz gościć na zastawianym przeze mnie stole wigilijnym, gdzie by on nie stanął. Farsz doprawiłam tymiankiem, także dlatego, że tak ładnie mi nazwa właściwa pasuje do wieku przepisu (Macierzanka tymianek (Thymus vulgaris L.)), myślałam jeszcze nad estragonem, ale do pierogów wydał mi się zbyt delikatny. Mogę Wam nawet zdradzić, w których kawałkach każdej ryby jest najwięcej ości – w ostatnim (korzysta z tego, że tracimy czujność) i w tym którego się nie sprawdzi, bo się człowiek dał nabrać, myślał, że jak do tej pory nic nie znalazł, to już niczego nie znajdzie.

Z konkretów:
- użyłam ryby mrożonej, bo akurat miałam pod ręką,
- ryby, przed ugotowaniem jej na parze, nie rozmrażałam,
- ryby świeżej nie będzie potrzeba aż całego kilograma,
- lepiej wybrać rybę z małą ilością ości – nie trzeba będzie potem aż tyle szukać
- ugotować rybę, albo cały farsz przygotować – można dzień wcześniej,
- pierogi można zamrozić, surowe, albo obgotowane (dajcie znać w komentarzach jeśli chcecie dokładną instrukcję mrożenia pierogów),
- smakowały nam podane z kwaśną śmietaną.

 

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Wigilijne pierogi z rybą
(ok. 70-80 szt.)

farsz:
1 kg mrożonej ryby (mało ości!)
pół czerstwej bułki
2 żółtka
2 łyż. bułki tartej
sól, pieprz, tymianek
czosnek – odrobina, albo ze 2 szczypty granulowanego

ciasto:
600 g mąki
400 ml wrzątku
2 łyżki oleju
szczypta soli
+ mąka do podsypywania

Nierozmrożoną rybę ugotować na parze, ja zrobiłam to w metalowym sitku powieszonym nad gotującą się wodą. Czerstwą bułkę namoczyć w wodzie, na której gotowana była ryba.

Można teraz nastawić już wodę na pierogi, jeśli robicie wszystko jednego dnia, akurat zdąży się zagotować. Potrzebny jest spory garnek osolonej wody i pokrywka, żeby kuchni nie zaparować.

W czasie, gdy ryba stygnie można zarobić ciasto na pierogi - mąkę wsypać do miski, posolić, dokładnie przemieszać rózgą (trzepaczką balonową), wtedy nie trzeba będzie mąki przesiewać dla napowietrzenia. Dolać olej i wrzątek. Zarobić ciasto drewnianą łyżką. Ostrożnie, bo gorące, a drewnianą, bo taka jest mocniejsza, nie pokrzywi się, trzonek długi – jest szansa nie poparzyć palców ;) Wymieszane z grubsza ciasto wyłożyć na stolnicę i zarobić. Ma być gładkie i miękkie, chowamy je pod miskę, albo do miski, tylko trzeba wtedy przykryć je wilgotną ściereczką, żeby nie obsychało.

Delikatnie przełożyć rybę na większą deskę do krojenia, wybrać wszystkie ości, zacisnąć kciuki mając nadzieję, że faktycznie wszystkie. W palcach połamać rybę na mniejsze kawałki i posiekać drobno. Dość sprawnie to idzie, jeśli się uformuje z ryby podłużny wałek i całość przesieka raz, tak jak widać na zdjęciu.

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Posiekaną rybę przełożyć do miski. Bułkę namoczoną w wywarze odcisnąć, pokruszyć w palcach, doda do ryby, dołożyć też wszystkie pozostałe składniki farszu – żółtka, bułkę tartą, przyprawy i dobrze wymieszać. Może się zdarzyć, że farsz wyda się zbyt mokry, wtedy lepiej chwilę odczekać, bułka tarta wchłonie płyn. Może się zdarzyć, że farsz rzeczywiście będzie zbyt mokry, zbyt rzadki – wtedy można dosypać więcej bułki. Farsz gotowy.

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

 

1/3 ciasta rozwałkować, tak na 3 milimetry, na posypanej mąką stolnicy, wykrawać szklanką krążki. Najszybciej jest wykrawać krążki z całego płatu ciasta, na każdy wyłożyć porcję farszu i dopiero potem kleić. Sprawniej idzie jeśli co jakiś czas zanurza się palce w mące.

Pierogi gotować porcjami po kilka, wykładać np. na blaszkę od ciasta wysmarowaną olejem, albo bezpośrednio na półmisek do podania. Można mrozić, tak jak wcześniej pisałam, ugotowane i surowe, a podawać polane kwaśną śmietaną, maślanką, pewnie ze smażoną cebulką też będą smaczne, no ale w końcu to pierogi na postną jeszcze kolację wigilijną :)

Smacznego i oczywiście spokojnych i szczęśliwych świąt, gdybyście już nie mieli okazji przed Wigilią tu zajrzeć :)

 

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

2011-02-11

Konkurs – kulinarny blog 2011

Kulinarny Blog 2011 - żytnie bliny z "kawiorem"
Organizowany przez Arlę i Lurpak konkurs Kulinarny Blog 2011 – biorę w nim udział, bo marzę o głównej nagrodzie, czyli dwudniowym wyjeździe do uwielbianej przez mnie Kopenhagi i kolacji w restauracji Noma, wg. listy S.Pellegrino World’s Best Restaurant.
Konkurs trwał będzie do końca roku i obejmował 11 różnych kulinarnych zadań. W tym miesiącu zadanie konkursowe to:
Karnawałowe przekąski – finger food po polsku! Nie doczekało się jeszcze u nas rodzimej nazwy, więc nadajmy mu chociaż polski smak!
Zgłosiłam przepis na

żytnie bliny z “kawiorem”.

Takim pseudo-kawiorem z wątróbek rybnych i pomidorów z chilli (znów Podravka lol).
Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia strony konkursu, ocenienia, które przepisy najlepiej spełniły zadanie i zagłosowanie na Waszych faworytów.

2009-10-21

Festiwal kuchni żydowskiej - podsumowanie

festiwal kuchni zydowskiej 2009 podsumowanie Dogrywki Festiwalu kuchni żydowskiej 2009, zorganizowanego jak co roku przez Sinistrę z forum Cincin, jeszcze trwają. Chętnych zapraszam do przyłączenia się do wspólnej zabawy, większość przegłosowała i gotujemy do 22 października, żeby jeszcze zdążyć przygotować się na Festiwal Dyni, którego gospodynią i pomysłodawczynią jest Bea  :)

Niestety nie udało mi się przedłużyć czasu trwania akcji na Durszlaku, proszę więc o przysyłanie zgłoszeń na mój adres e-mail, wszystko dopiszemy gdzie trzeba tak szybko jak się da. Niedługo dołączę tu też Cincin'owe podsumowanie

Tymczasem zobaczcie co do tej pory w ramach Festiwalu zostało przygotowane przez blogujących o jedzeniu,

2009-08-27

Pasta tuńczykowa z limonką

pasta z tuńczyka/tuna mayo

Właśnie, nie z lemonką (bo niektórzy tak nawet nawet i blog potrafią nazwać), ale z LIMONKĄ. Też się zawsze wacham nim powiem, ale jak napiszę to może i zapamiętam ;)

Taka pasta to było moje główne pożywienie przez czas kiedy pracowałam w Alton Grange Hotel, od tamtej pory w lodówce musi być i już. Dla niespodziewanych gości na początek, na kanapki do pracy, żeby nie trzeba się było gimnastykować rankiem z niczym bardziej wymyślnym, na nagły wilczy głód wieczorem. W zależności od fantazji - bezpośrednio na pajdę świeżego chleba (masło zbędne, w końcu majonez już w środku jest), albo dodać liść sałaty i kilka plasterków ogórka, jeszcze wersja "wypas z przytupem" jak to mój kolega nazywa - z własnej roboty pomidorami suszonymi i oliwkami zielonymi.

 

pasta z tuńczyka/tuna mayo Pasta tuńczykowa z limonką

2 puszki tuńczyka w zalewie, odsączone
2-4 łyżki majonezu, Świdnicki najlepszy
skórka otarta z połowy limonki (tylko zielone, bez białego)
kilka kropel soku z limonki
pieprz
tabasco

Tuńczyka osączyć z zalewy, raczej bardziej niż mniej ;), żeby potem wodą pasta nie podchodziła :) Do tyńczyka dodać majonez, tutaj ilość wedle upodobań, ale należy pamiętać, że to pasta tuńczykowa z majonezem, a nie majonezowa z tuńczykiem ;) Najlepiej, wg. mnie, dać tylko tyle majonezu, żeby dało się potem tuńczyka wygodnie rozsmarować na pieczywie i ani trochę więcej.

Dodać skórkę z limonki i kilka kropel tabasco i soku limonkowego, wzmieszać delikatnie (to nie ma być miazga) i sprawdzić smak, być może sól i pieprz będą zbędne.

I już :)

U mnie w lodówce wytrzymuje taka pasta czasem i tydzień, jeśli jakimś cudem nie zostanie wcześniej pożarta.
W miarę po ludzku znosi zamianę limonki na cytrynę, ale to już nie to samo.

Smacznego :)

2009-07-29

Smażony ryż z tuńczykiem

smazony ryz z tunczykiem/ fried tuna rice

Jakiś czas temu nagle zachciało mi się czegoś INNEGO. Padło na danie z książki "The classic 1000 chinese recipes", dopiero co ją "napoczynam", ale już wiem, że jest solidnie napisana.

Sycące, a przede wszystkim smakowite, no i tak banalnie proste!

Miałam nadzieję, że będzie bardziej powalać wyglądem, ale nie każdy może być równie przystojny jak Hugh Jackman, czy Timothy Plyphant w krótkich włosach ;) Nauczka na przyszłość: do ryżu lepiej dodawać JASNEGO sosu sojowego, nie ciemnego :)

 

smazony ryz z tunczykiem/ fried tuna rice Smażony ryż z tuńczykiem
(4 spore porcje)

2 łyżki oleju
2 cebule
1 zielona papryka, pokrojona w paski
450 g ugotowanego ryżu
sól
3 jajka, rozkłócone
2 puszki tuńczyka w zalewie (ok. 300 g), odsączonego
2 łyżeczki JASNEGO sosu sojowego
2 szalotki/szczypior, drobno pokrojone - do przybrania

 

Obrane cebule przekroić na pół, odciąć piętki i pokroić na cząstki, tak jak widać na zdjęciu poniżej.

jak pokroic cebule/how to slice onions for stir fry

Do rozgrzanego woka lub garnka o grubym dnie wlać olej, rozgrzać. Dodać pokrojone cebule, posolić i mieszając co jakiś czas smażyć, tak ok. 5 minut, żeby zmiękły.

Dodać pokrojoną w paski paprykę i smażyć kolejną minutę.

Podsmażone warzywa zepchnąć na bok (można wyjąć na talerz, jeśli strasznie przeszkadzają), dodać ryż, posolić i mieszając smażyć ok. 2 minut stopniowo łącząc wszystko razem.

W środku ryżu zrobić zaglębienie, nalać w nie jeszcze trochę oleju i rozkłócone jajka. Miesząc je, aż prawie staną się jajecznicą, wtedy wymieszać je z ryżem. Smażyć wszystko razem jeszcze jakieś 2-3 minuty.

Dodać tuńczyka, sos sojowy, podgrzewać jeszcze chwilę, żeby ryba miała szansę się zagrzać. Podawać posypane szalotką lub szczypiorem.

Smacznego!

2009-07-18

Ryba na obiad? Tak, kremowe curry z rybą.

kremowe curry z rybą/creamy fish curry

1/3 domowników jest mocno zdeterminowana, by co piątek, na obiad, jeść rybę. Nie, nie ze względów postno-religijnych, chyba tylko po to, żeby w jakimś obszarze być zdeterminowanym. Jestem całkiem za i ani ciut przeciw. Ma to nawet ręce i nogi, może nie dosłownie, ale ma. Przynajmniej jest pewność, że choć raz w tygodniu, że się nie zgubi w natłoku. Ale na litość boską ile tygodni z rzędu można jeść smażoną rybę?! Poszłam po rozum do głowy i podstępem wprowadziłam do menu rybę zapiekaną w śmietanie, z piekarnika, w najróżniejszych wariacjach. Przyjęło się, ale znów na litość boską ileż można?! Odmiany, a nie tak na dwie zmiany! Trochę sytuację ratowała portugalska zupa rybna, czasem ryba z grill'a, pyszna pasta tuńczykowa do chleba (o tym jutro), ale to wszystko za mało.

Wyraźnie brakuje mi fantazji w rybnej dziedzinie, tak jak w zupach, ratuję się zasobami Internetu - tu podpatrzę, tam pokombinuję, ale to bolesne, bo u mnie w domu ryba, i zupy, popularne nie były. Wydaje mi się, że dużo osób boryka się z podobnym problemem - statystyki blogu wyraźnie pokazują, że dużo osób trafia na niego szukając właśnie "sposobu na rybę", a już połączenie ryby i zupy, to szczyt szczęścia ;) Podaż, popyt - skutkiem jest dzisiejszy obiad, prawie bez modyfikacji, prawie prosto z książki Lindy Fraser "The book of curries & Indian foods".

Ryba jest miękka, delikatna, wilgotna a sos przecudnie aromatyczny. No i ta odmiana :D

Odpuściłam sobie dodatek szafranu. Myślę, że potrawa na tym nie straciła, bo nie wydaje mi się, żeby podana w przepisie ilość była odczuwalna. Jeśli chodzi o kolor, to też jestem kryta, bo zajmie się nim kurkuma, której zawsze można dać z łyżeczkę więcej jeśli kolor zbyt mało intensywny ;)

p.s. pytanie za 3 punkty: jak kolory, bo mój laptok dalej ściemnia z inwerterm...

kremowe curry z rybą/creamy fish curry Kremowe curry z rybą

porcja na 4 bardzo głodne osoby, podawać z ryżem
albo pieczywem naan

900-1000 g białej ryby
3-4 łyżki oleju
sól
3 duże cebule, pokrojone w dużą kostkę
3 ząbki czosnku, zmiażdżone
2,5 cm kawałek imbiru, starty
1 łyżeczka kurkumy
3 łyżeczki nasion kolendry, zmielone
2 łyżeczki przyprawy Garam Masala
(po rozłożeniu na czynniki pierwsze mniej więcej : 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu, 1/3 łyżeczki cynamonu, szczypta mielonych goździków, 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu, 1/4 łyżeczki zmielonego kminu, 1/3 łyżeczki mielonej kolendry)
2 łyżeczki mąki z ciecierzycy
250 ml jogurtu naturalnego
60 ml tłustej słodkiej śmietany

do przybrania: pieczona czerwona papryka/świeża natka kolendry

Jeśli ryba jest mrożona, to trzeba ją rozmrozić na tyle, żeby dało się ją pokroić na mniejsze kawałki. Świeżą rybę trzeba umyć, pozbawić skóry/łusek i ości, pokroić na mniejsze kawałki i odłożyć na bok.

Rozgrzać duży, najlepiej płaski garnek, wlać olej, rozgrzać i dodać cebulę, posolić (pomoże to zachować wilgoć), dusić ok. 5 minut, mieszając co jakiś czas. Ma się zeszklić, a nie zbrązowić.

Dodać czosnek i przyprawy, mieszając smażyć ok. minuty, żeby uwolnić wszystkie wspaniałe aromaty. Dodać mąkę, mieszając smażyć kolejną minutę, zdjąć z ognia.

Dodać jogurt, śmietanę, wymieszać, znowu postawić na ogniu i powoli doprowadzić do wrzenia (tu miałam wizję zwarzonego jogurtu, niesłuszne, chyba mi się coś rozregulowało hehe). Dodać kawałki ryby, delikatnie wymieszać i dusić pod przykryciem ok. 10-15 minut, albo do momentu aż ryba będzie ugotowana stosownie do naszych upodobań.

Wiecie, że to mniej niż pół godziny zajmuje, takie curry? I to z przerwami na ploty i papierosa w tzw. międzyczasie? Tylko proszę mi nie mówić, że się takie danie do fastfoodowych nie zalicza, bo bedę się trzymać swojej wersji, mocno! ;)

Smacznego!

2009-02-06

Portugalska zupa rybna

potugalska zupa rybna

To smak moich wakacji. Staram się odtworzyć go w domu. Oczywiście nie doścignę ideału, ale to przecież niemożliwe :)
To trochę jak z rybą ze smażalni gdzieś nad morzem. Pamiętacie jak taka ryba smakowała w szczenięctwie? Jak chrupka była z zewnątrz i jak soczysta w środku? No i miała to "coś". Nie sposób odtworzyć tego smaku w domu. Może ryba nie ta, może olej zbyt świeży, a może po prostu brakuje w nozdrzach zapachu morza?

foodelek: przepisy tygodnia Tak samo jest z tą zupą. Na zdrowy rozum, to pewnie gotowana jest na bazie mieszanki różnych rybnych ścinków. Nie, nie ochłapów, a okrawków, zbyt mało reprezentacyjnych, żeby podać je na stół samodzielnie, ale nie mniej wartościowych. Im więcej gatunków ryb morskich się wymiesza, tym bliżej ideału. Zwykła cebula, nie mówiąc o pomidorach, smakuje tutaj inaczej niż tam. Bo ichniejszą cebulę jadłam pokrojoną w plasterki, z chlebem, tak jak ser. Była chrupiąca, słodka, pachnąca - inny świat. No i do tego wiatr od morza oraz przesympatyczny młodociany pan kelner, który się bardzo peszył ;)

Może na początek przepis, a potem opowieści z mchu i paproci, bo jak się rozgadam, to będzie "Jaś-nie-doczekał"...

p.s. tutaj znajdziecie więcej dań z ryb

Portugalska zupa rybnaPortugalska zupa rybna

2 łyżki masła
2 łyżki oliwy
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 liść selera naciowego
10 cm zielonej części pora
2 marchewki
1 pietruszka
250-350 g ryb morskich, wygodniej w filetach (u mnie łupacz)
2 puszki siekanych pomidorów
4-6 łyżeczek słodkiej papryki w proszku
1/2-1 łyżeczki wędzonej papryki w proszku
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
1 łyżeczka oregano
sól

+

150-200 g makaronu (oryg. drobne kolanka)
nać kolendry/pietruszki do przybrania

Przygotowanie tej zupy zajeło mi ok. 35-40 minut, z gotowaniem makaronu, więc w niewiele dłużej niż pół godziny można mieć gotowy obiad :)

Otworzyć puszki z pomidorami. Obrać i umyć warzywa. Cebulę posiekać w drobną kostkę, czosnek zgnieść płaską stroną szerokiego noża i posiekać. Seler naciowy i por pokroić w cienkie paski.

W szerokim rondlu nastawić wodę do gotowania makaronu, posolić.

W dużym garnku rozgrzać masło z oliwą, dorzucić cebulę, posolić ją i zeszklić, dodać czosnek i smażyć jeszcze minutę, dwie. W czasie kiedy czeka się na cebulę jest akurat chwila na starcie marchwi i pietruszki na grubych oczkach tarki jarzynowej. Gdy cebula się zeszkli dodać do niej resztę warzyw, smażyć aż zmiękną, ok. 5 minut.

Gdy w rondlu zawrze woda wrzucić makaron, zamieszać i zmniejszyć płomień, ugotować al dente. Ugotowany makaron wyjąć łyżką cedzakową na durszlak, zachować wodę, wrzucić do niej filety (mogą być zamrożone) i gotować 2-4 minuty na małym ogniu. Ryba ma być na tyle miękka, żeby można ją było łatwo podzielić na spore piórka, ale nie ugotowana na śmierć. Wyjąć rybę na talerz. Zachować wywar!

Gdy warzywa już zmiękną dodać do nich pomidory z puszki i przyprawy. Krótko przesmażyć i stopniowo dolewać wywar z ryby. Zupa powinna być dość gęsta, ale konsystencję trzeba sobie dopasować wg upodobań, pamiętając, że przed podaniem dodamy jeszcze makaron.

To tyle. Minęło pół godziny. Przy odrobinie dobrej woli można jeszcze było zmyć pobrudzone w trakcie gotowania naczynia. Chyba, że kucharz nie zmywa ;)

Opowieści z mchu i paproci.

Do Portugalii wybieraliśmy się co roku, głównie w zimie nas nachodziło, ale im bliżej lata, tym bardziej rozchodziło się po kościach. Ubiegłego lata jednak się udało :) Początkowo omal nie trafiliśmy do hotelu, z którego zniknęła mała Madeleine.

Poszłam po rozum do www.maps.google.com i odkryłam Alvor.

Wyświetl większą mapę

Jadąc od Faro na zachód, to zaraz w lewo za dzikim tłumem. Spektakularne skały są, dostęp do drogi jest, wszedzie blisko jest, plaża jest. Pojechaliśmy.

Byłabym zapomniała - wynajmowania samochodów z EuropCar i Alamo w Faro NIE-PO-LE-CAM. Samochód bez zarzutu, za to obsługa wyłudzająca pieniądze bez zarzutu nie była.

Tasse Bem Bogani bar Alvor

Wydaje mi się, że Portugalczycy lubią jeść. Fakt, że w nadmorskich miejscowościach łatwiej znaleźć "fish & chips", niż Portugalczyka, ale jeśli już Portugalczyka się namierzy, to wystarczy poprosić o wskazanie miejsca, gdzie można normalnie zjeść i otwierają się bramy raju. Kluczem do bram jest wplecenie w rozmowę informacji, że Anglikiem się nie jest. Nie, nie jestem wredna, no dobrze, jestem, ale nie aż tak... Podejrzewam, że to trochę jak z Krakowiakami, mają dość zachowania zwabionych tanimi lotami pijanych turystów, ale nie mają dość ich pieniędzy.

Dla nas rajem okazał się mały, nierzucający się w oczy bar (Bogani), koło którego przeszliśmy, nieświadomi, ze 4 razy nim dobra dusza uchyliła rąbka tajemnicy. Wystrój lekko w moim wieku, ale to chyba kamuflaż. Na lewo od drzwi tabliczka głosząca, że "full english breakfast" i "fish & chips" to oni i owszem, ale chyba z musu. Musu tabliczka nie głosiła, domyślam się po przeprowadzonych obserwacjach ;)

Obsługiwał nas wspomniany młodociany kelner, trochę mylił się w zeznaniach, kiedy poprosiliśmy o doradzenie nam potraw (i napojów), ale trafił w dziesiątkę. Portugalska zupa rybna, chleb z masłem czosnkowym i lokalne piwo, to było to!

Tasse Bem Bogani bar Alvor

Wracaliśmy tam co wieczór i co wieczór na początek prosiliśmy o zupę rybną, "coś" do picia, drugie dania zawsze były pyszne! Już przy drugiej wizycie byliśmy traktowani jak "swoi". Nasz stolik (na zdjęciu powyżej, w lewym rogu), tylko na nim podkładki pod talerze, solidne porcje. I zdziwienie obsługi - gdzie ja to wszystko mieszczę, taka mała Olasz?!

Wszystkie inne posiłki składały się z owoców, koziego sera, chleba jak sprzed lat, karmelowego deseru (nie pamiętam nazwy, ale przepis już mam...).

Lubią jeść, nawet na placu budowy znajdzie się miejsce na zaimprowizowaną kuchnię :) Na zdjeciu kuchnia za barakami robotników przeprowadzających remont latarni morskiej na Cabo de São Vicente‎, Przylądku św. Wincentego.

Cabo de São Vicente

Malusią knajpkę można nawet wcisnąć pomiędzy skały na plaży i nieważne, że dostawy przynosi się na plecach, po schodach, ważne że jest. Śliczna?

east of Alvor beach

Wiem, że jestem monotematyczna, ale w Portugalii miałam wymówkę, całe stada wymówek - jedzenie, gdzie się nie spojrzy!

Jedzie sobie człowiek spokojnie środkiem niczego, a tu, jak filip z konopi, nagle wyłania się stragan z owocami. Może nie wyglądają te mandarynki jak ze sklepu, ale też i nie smakują jak sklepowe! Pamięta ktoś jak smakowały mandarynki 20 lat temu, w Boże Narodzenie? To właśnie to!

mandarynki

Winogron wielkości 5 zł z rybakiem? Proszę bardzo!

winogrona

Śliwki słodkie jak te zrywane przed laty pod koniec lata, takie miodoooowe, ech.
Oto one.

śliwki

Figi w zasięgu ręki. Same plusy - dekoracyjne, niezmordowane w upale, dają cień, dają owoce, między dwoma takimi można hamak rozciągnąć, można się przysłonić jak kryzys ostatnią koszulę zedrze z grzbietu ;) Co jeszcze można? Czegoś się w liście nie zawija?

figi

Oliwki! Wszędzie!

oliwka, drzewo oliwne

Migdałowce, sól morska, cytryny przy każdym domu, zaraz za kuchennym oknem.

cytryny

Mandarynki wzdłuż ulicy, jak u nas klony. To ponad moje nerwy. Wiem, że się nie w swojej epoce urodziłam, ale nikt mnie nie ostrzegał, że lokalizację też udało mi się wybrać nie tę :)

Portimão

Koniecznie chciałam zobaczyć pewien fragment Cabo de São Vicente‎, który zwrócił moją uwagę na zdjeciach satelitarnych. Widoki przeszły moje oczekiwania.

Cabo de São Vicente

Cabo de São Vicente

Cabo de São Vicente

Przy okazji znalazłam rozmaryn. Wyglądał jak gąszcz kosodrzewiny, piękny, zdrowy, gęsty i pachnący. Gorąco polecam wizytę, nawet jeśli ktoś nie jest zainteresowany bogatą historią samego przylądka - widoki są warte, hmmm, grzechu :)

rozmaryn

Rzymianie wierzyli, że słońce co wieczór topiło się z sykiem w wodach na zachód od przylądka. Chrześcijanie mieli tu swoje sanktuarium - w VIII w n.e. spoczęły tu szczątki św. Wincentego, w 1173 r. przeniesiono je do Lizbony, której męczennik stał się patronem.

Jest prawie pewne, że to właśnie tam Henryk Żeglarz założył pierwszą Szkołę Nawigacji. Dziś, obok ruin szesnastowiecznego zakonu Kapucynów (Kapucynek?), znajduje się tam najsilniejsza latarnia morska Europy. Mam nadzieję, że AgusiaH, albo inna mądra osoba, sprostuje moje ew. potknięcia religijno-tłumaczeniowe :)

Warto też zajrzeć do twierdzy Sagres.

Sages

Sagres

Sagres

IMG_3440

Może tymczasem wystarczy? Zostawię coś na później :)

2009-02-02

Ryba zapiekana w mgnieniu oka

ryba zapiekana

Przeraża mnie czasem oglądanie reklam. "Jeśli chcesz się dowiedzieć, czy Twoja kobieta Cię zdradza...".
"Nie masz pomysłu na obiad?". To go kup?! Ludzie najwyraźniej kupują, skoro producenta stać na czas antenowy.
Matko boska, a niby na podstawie jakich danych o fakcie zdrady informują?! I co dają te "pomysły"?!
Ryba w sosie koperkowym? Przecież te nieszczęsną rybę wystarczy polać śmietaną, dodać koperku, doprawić i już!

Dla bardziej ambitnych, ale nie aż tak dużo bardziej, przepis na rybę o 3 minuty dłuższy w przygotowaniu. Maksymalnie 15 minut przygotowania + ok. 30 minut zapiekania w piekarniku, których przecież nie spędza się dopingując rybę, tylko można przeznaczyć dla siebie. Umówmy się, 15 minut na przygotowanie posiłku to bardzo mało. Więc "pomysłom" powiedzcie stanowcze.... Dalej nie mogę, bo mnie ktoś pozwie ;)

Ryba na porach, zapieczona w śmietanie i pod serem. Z estragonem, który pięknie uzupełnia się z delikatną rybą i aromatycznym cheddarem.

Tutaj znajdziecie inne przepisy na dania z ryb, zapraszam.

ryba zapiekanaRyba zapiekana w mgnieniu oka

1-2 łyżki masła do wysmarowania formy
10 cm por
600-700 g mrożonych filetów łupacza/innej białej ryby
sól, pieprz
4-6 ząbków czosnku (nieobrane)
150-200 ml śmietany słodkiej
3-4 łyżki bułki tartej (niekoniecznie)
150-200 g ostrego żółtego sera (mocno dojrzały cheddar)
ok. 1 łyżki suszonego estragonu
1 cytrynaryba zapiekana

Włączyć piekarnik, 180°C.
Wstawić czajnik wody.

Naczynie żaroodporne wysmarować masłem.
Teoretycznie można sobie darować to masło, ale doskonale wydobywa smaki, więc może warto je zatrzymać? ;)

Na sitko/durszlak (metalowe, żeby się nie stopiło) umieszczone nad zlewem włożyć cytrynę.
Por pokroić.

ryba zapiekanaCzęścią wrzątku zlać cytrynę i wyjąć ja z sitka.
Por wrzucić na sitko w miejsce cytryny i przelać resztą wrzątku (straci ostrość i zmięknie lekko).

Cytrynę pokroić w ósemki.
Osączony por rozłożyć na dnie naczynia żaroodpornego. Delikatnie doprawić solą i pieprzem.

Filety (zamrożone, nie ma potrzeby rozmrażania) wyłożyć na por, doprawić, posypać większością estragonu i bułką tartą (też niekoniecznie, ale ser nie spłynie).

Dorzucić całe, nieobrane ząbki czosnku, polać śmietaną. Ser zetrzeć, bezpośrednio na rybę, na grubych oczkach tarki jarzynowej.ryba zapiekana

Posypać resztą estragonu i dorzucić pokrojoną cytrynę.

Do piekarnika z tym. Moje filety piekły się ok. 30 minut, ale czas pieczenia zależy od grubości filetów.

Ryba jest gotowa,gdy osiągnie temperaturę 60-65°C, ale jeśli nie ma się czym temperatury czym zmierzyć, to zawsze można zajrzeć do któregoś z filetów.

Jeśli zależy nam na czasie, to rybę można podać z bułką, kus-kusem, albo ryżem ugotowanym dzień wcześniej. Jeśli nie liczymy kalorii, to frytki będą jak znalazł.

Mam nadzieję, że ktokolwiek nieprzekonany do tej pory, dał się przekonać, że można w 15 minut przygotować posiłek nie z torebki. Bo torebkom też stanowczo mówimy, to co "pomysłom" ;)

ryba zapiekana

2008-08-19

Kurcz(acz)e! Curry!

curry z kurczaka
 
Kurczacze curry, ale wg tego samego przepisu robimy też curry z rybą. Wystarczy zamiast 1 kg mięsa kurczaka dać 1 kg pokrojonych filetów fybnych!
 
Nie wiem jak ma się nazwa "curry" do Ustawy o języku polskim :( Ale doczytałam, że to angielskie określenie grupy ostrych dań spotykanych w Indiach, Pakistanie, Afganistanie, Bangladeszu, Sri Lance, Nepalu, Indonezji, Tajlandii. Hmmm. To się dopiero nazywa wielgachne uproszczenie. Jeśli ktoś chce docierać, to tu poproszę, etymologia całkiem ładna.
W ciągu ostatnich 3 lat przetestowałam różne przepisy na curry, ale dochodzę do wniosku, że tu nie o gotowce chodzi, tylko o ideę:) Przepis podaję, żeby chętni mieli z czego startować, idea za przepisem.


curry z kurczaka Curry z kurczakiem
 
2 łyżeczki kolendry
2 łyżeczki kminu
3 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka kardamonu
2 goździki

2 łyżki oleju
duża cebula, pokrojona w kostkę
2 ząbki czosnku, posiekane
3 cm kawałek imbiru, posiekany

puszka pomidorów
puszka mleka kokosowego
1 papryczka chilli, posiekana
1 kg filetów/pałek z kurczaka
sok z połowy lemonki/cytryny
sól, pieprz


Używam niesproszkowanych przypraw, lepiej zachowują smak i zapach w takiej formie.
Na początek rozgrzewam więc na ogniu dość spory garnek i przez chwilę prażę w nim przyprawy, na sucho, aż zaczną Pachnieć, przez duże „P”. Przy okazji się wysuszą i będzie ję łatwiej rozdrobnić w moździerzu. Łyżeczka soli dosypana do przypraw też pomaga.
Teraz trzeba w tym samym garnku rozgrzać olej, zajmie to kilka sekund, garnek jest już dobrze rozgrzany, i dorzucić cebulę, czosnek oraz szczyptę soli (zatrzyma wilgoć i cebula będzie się dusić, nie smażyć).

Do podduszonej cebuli dodać imbir, wlać pomidory z puszki i mleko kokosowe. Dobrze wymieszać, dosolić jeśli trzeba, dodać chilli i kurczaka, jeśli ma być mniej kaloryczne, to trzeba z niego wcześniej zdjąć skórę. Wolę curry z ciemnego mięsa, pozostaje bardziej wilgotne, filety są dla mnie zbyt suche.

Dusić pod przykryciem, aż mięso będzie miękkie, dodać sok z limonki.

I to tyle.

A idea?
Idea jest taka, że mięso prawdopodobnie nie było pierwotnie składnikiem curry, ale były nim warzywa, ryba, ew. owoce morza.
Dlatego w moim curry lądują grubo pokrojone marchewki, pasternak, seler naciowy, kukurydza, soczewica, ciecierzyca i co mi tam wpadnie w rękę.
Miłego eksperymentowania :)

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin