Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

2015-07-14

Letnia sałatka z sałatą Little Gem, kiełkami i żurawiną

Przy Dużym Stole: Letnia sałatka z sałatą Little Gem, kiełkami i żurawiną

W ramach obiado-kolacji i śniadań do pracy królują ostatnio sałatki najróżniejsze - szybko, bez ceregieli, sezonowe i zdrowe. Gorąco i czasu jakby mniej, choć dzień długi. Jakoś wolę pocieszyć się wolnością poza domem, niż spędzać czas w kuchni :) Sałatki mają to do siebie, że przy odrobinie wyobraźni można je skomponować z tego, co pod ręką akurat, albo w sezonie właśnie. Bazą mojej jest sałata Little Gem, która ostatnio zaczęła się częściej pokazywać w sklepach (hurrrraaaa!). Polubicie ją nie tylko za smak, ale też za cierpliwość (długo się przechowuje) i wytrwałość – nieszybko mięknie polana sosem.

Sałata, wbrew pozorom, ma u mnie delikatne zszarganą opinię. Liściaste kumulują dużo fluoru i metali ciężkich, ale z drugiej strony raczej są hodowane “pod szkłem”. Z piętnastej strony, zwłaszcza odmiany o ciemnych liściach, zawierają dużo witaminy K i A.

Pod ręką miałam jeszcze kiełki – mieszankę do smażenia, tzw. stir fry, zawierającą kiełki soczewicy, fasoli mung i cieciorki. Dla koloru, chrupkości, no i wartości odżywczych dodałam marchew, a potem jeszcze żurawinę suszoną, z rozpędu trochę.

Sos – najprostszy, majonez wymieszany z maślanką i pieprzem ziołowym. Jeśli to danie główne ma być, to przydadzą się może tosty z masłem czosnkowym, albo bagietka?

 

Przy Dużym Stole: Letnia sałatka z sałatą Little Gem, kiełkami i żurawiną

Letnia sałatka z sałatą Little Gem, kiełkami i żurawiną

na każdą osobę potrzeba:
główkę sałaty Little Gem
garść kiełków
garść żurawiny suszonej
1/3-1/2 marchewki
(ew. kawałek selera naciowego)
łyżkę majonezu
łyżkę maślanki
pieprz ziołowy
ew. sól

Sałatkę opłukać, osączyć i porwać listki do miski prosto. Dodać kiełki i żurawinę. Marchew, obraną i umytą, zetrzeć na grubych oczkach, albo dać komuś do starcia i uniknąć poobcieranych kciuków ;) Ew. dodać jeszcze kawałek selera naciowego pokrojonego w cienkie plasterki.

W osobnym naczyniu przygotować sos – do majonezu wmieszać rózgą maślankę i pieprz ziołowy. Według mnie sól zbędna w tym wypadku, majonez sam z siebie ma jej sporo.

Teraz połączyć sos z przygotowanymi warzywami i gotowe :) Chyba, że to sałatka do pracy, to mieszamy dopiero na miejscu :)

Można sałatkę podać z grzankami, w wersji rozpustnej nawet z grzankami z masłem czosnkowym, bagietką, albo w picie, czy tortillach – to już własne szaleństwo każdemu podpowie. W kieliszkach proponuję podawać teściowej, w ramach poszerzania horyzontów ;)

Smacznego!

p.s. opowiecie o swoich najlepszych sałatkach z tego, co pod ręką akurat było?

2015-03-05

Tapenade - prowansalska pasta z oliwek

Przy dużym stole: Tapenade - prowansalska pasta z czarnych oliwek

Błyskawiczna w wykonaniu, bajecznie prosta, smacznie nieoczywista. Kolejna rzecz, którą wymyśliłam setki lat po tym, jak ktoś już zrobił to przede mną :) Jeśli nie bawić się w purystę, to można ją przygotować mniejszym kosztem. Smak oczywiście nie będzie identyczny, ale prawie, prawie…

Tapenade, napiszę Wam trochę o niej, bo polska Wikipedia opis ma raczej skromny. Pod tą nazwą pochodzi z Prowansji, ale przepis na analogiczną znaleziono w rzymskiej książce kucharskiej sprzed wieków, tfu, tysięcy lat :) Głównym składnikiem są zblendowane lub drobno posiekane oliwki, najczęściej czarne. Powinna zawierać też kapary i oliwę z oliwek. Świętokradztwem jest zapewne pominięcie kaparów, bo nazwa pasty pochodzi od prowansalskiego słowa “kapary”, czyli “tapenas”. Nieświadoma, zamiast kaparów, do oliwek dodałam ostrej papryki jalapeño ze słonej zalewy. Oczywiście, że pierwszą partię pożarłam sama :) We Francji serwowana, na chlebie i tostach, jako hors d'œuvre, czyli przystawka. Bywa, że służy za nadzienie do drobiowego lub rybnego dania głównego. Dodatkami bywają anchois (wym. pol. ãszuạ), czosnek, zioła, a nawet brandy. Moją tuningowałam odrobiną maggi (przyznam się, że przez lata nie uznawałam jej w mojej kuchni, ale niedawno kupiłam na czyjąś prośbę). Taaak, wiem, rozgadałam się, pogarsza mi się z wiekiem ;) Do rzeczy zatem.

Przy dużym stole: Tapenade - prowansalska pasta z czarnych oliwekTapenade - prowansalska pasta z oliwek

czarne oliwki (masa odcieku 130 g)
1 łyżka oliwy z oliwek
kilka kropli maggi/szczypta soli

Zblendować wszystko razem i po robocie. Serio :)
Albo posiekać,
albo przecisnąć przez praskę do czosnku,
albo… nie wiem,
wymyślcie i dopiszcie w komentarzach :D
Wcale nie rozwlekam, żeby się lepiej tekst komponował
ze zdjęciem po lewej.

Wcale, a wcale.
Nie rozumiem dlaczego mi nie wierzycie ;)

2014-03-15

Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinaku

Przy Dużym Stole: Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinaku

 

Wiosnę czuć! Może nie wszędzie w ten weekend, ale w kościach to już na 100%, a wiosną celebrujemy zieleń i łakniemy witamin.

Przynajmniej ja łaknę, może nie osobiście, ale cielsko się domaga. Pewnie wie, co mówi, więc nie protestuję, tylko te witaminy ubieram w smaczne formy.

Ta konkretna zupa jest też moim rekordem życiowym, w prędkości przygotowania – mając mrożony bulion można ją przygotować w 7 minut, z zegarkiem w ręku, serio, ale o tym w przepisie.

Chciałam tylko donieść jeszcze, że ożywienie na blogu za przyczyną Gosi z Trochę Innej Cukierni i jej akcji “Zielono mi”.

 

 

Przy Dużym Stole: Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinakuZielona zupa-krem z groszku i szpinaku
(4 porcje, na oko)

230 g mrożonego groszku
130 g mrożonego szpinaku
3 porcje bulionu mrożonego (3x75 ml)
wrzątek
4-6 łyżek słodkiej śmietany
sól, pieprz, gałka muszkatołowa/pieprz ziołowy
solidna garść orzechów włoskich/pestek dyni
ew. oliwa z oliwek

Potrzebne będzie na początek ok. 750 ml wrzątku, więc spokojnie nastawiamy czajnik elektryczny i lecimy zajęć się resztą.

Mrożonki wyciągamy, spokojnie sobie odmierzamy (ważyłam specjalnie dla Was, ale na oko, to szpinaku 2-3 “brykiety, groszku z 6 garści). Wstawiamy garnek na kuchenkę, grzejemy, dokładamy bulion mrożony, zalewamy wrzątkiem. Teraz szpinak do gara z bulionem i jak się tylko rozmrozi, to miksujemy dokładnie blenderem (tak, w garnku, od tego są blendery zanurzeniowe).

Dorzucamy groszek, a na drugi palnik wstawiamy patelnię, na której prażymy orzechy/pestki dyni, wrzucamy do tostera tosty i sprawdzamy groszek (tylko nie rozgotować mi go tu, ma smakować jak ze strączka prosto, a nie z puszki w głębokim socjalizmie). Miksujemy zupę z groszkiem, doprawiamy, dodajemy śmietanę. Wlewamy na talerze, posypujemy orzechami, pestkami, możemy polać oliwą, jeśli mamy taką przedniej jakości.

Podajemy z grzankami. Smacznego :)

2014-01-12

Delikatny sernik czekoladowy

Przy Dużym Stole: Delikatny sernik czekoladowy

Ten kubełek sera czekał w lodówce na zajęcie się nim już chwilę. Od świąt ja czekałam na sernik, nie ten Pogoriowy, który naprawdę był jabłecznikiem pysznym (długa historia), ale sernik-sernik. Z oryginalnego przepisu ostały się tylko proporcje niektórych składników, o ile dobrze przeliczyłam z metrycznych “oz.”, które zawsze mnie o konfuzję przyprawiają. Dużo pozmieniałam – w oryginale sernik mieszka w cieście z pokruszonych ciastek Oreo i masła, u mnie – ze zwykłych herbatników, kakao rekompensującego czekoladowości Oreo i maślanki, która nadrabia za mokrość ich nadzienia. No co? Trzeba sobie radzić, tak? ;) No i czekolada, najlepiej ciemna, gorzka, 70-80 % kakao, tu nie ma co oszczędzać.

Rozdrobnić ciastka w malekserze? Skąd ja niby wezmę malakser? Dobra, w ręcach kruszymy i dokańczamy drewnianą pałką.Przyciąć papier do pieczenia na wielkość dna formy? Tia, a może zwyczajnie kwadrat położyć na dnie i zamknąć na tym obręcz, dodatkowo uszczelniając formę, lepiej?

Przy Dużym Stole: Delikatny sernik czekoladowy

Przy Dużym Stole: Delikatny sernik czekoladowyDelikatny sernik czekoladowy

1 łyż. masła, do natłuszczenia formy

250 g herbatników
2 czubate łyż. kakao
6 łyż. maślanki
85 g masła, stopionego

360 ml cukru
900 g sera mielonego
[i tu się okazuje, że niektórzy producenci piszą
na opakowaniu 1000 g, a jest 940…]
3 duże jajka
240 ml maślanki
2 łyż. likieru czekoladowego/amaretto
250-260 g dobrej, gorzkiej czekolady
[część dałam 74%, część 80%]

Nagrzać piekarnik do 170-175°C. Przygotować szczelną formę, w której zmieści się forma do pieczenia o średnicy 32 cm, będziemy piec w kąpieli wodnej i to nie takie trudne, jak się wydaje, ale o tym zaraz. Na blacie położyć dno okrągłej formy o średnicy 32 cm, na nim większy kawałek papieru do pieczenia, na tym zamknąć obręcz, jak widać na zdjęciu powyżej. Całą blachę natłuścić masłem , zawinąć w folię aluminiową i odstawić.

Pokruszyć herbatniki, nie musi być jakoś super dokładnie, wmieszać kakao, dodać 6 łyżek maślanki i stopione masło. Dokładnie wymieszać, przesypać do przygotowanej okrągłej formy, mokrymi dłońmi ugnieść z masy boki i dno.

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej – najłatwiej chyba przygotować 2 garnki, większy i mniejszy, mieszący się wygodnie w dużym. Tak sobie dyndający oparty uszami o rant większego. Cały wic polega na tym, żeby woda gotująca się w większym dotykała dna małego i ciepło roztopiło czekoladę. Wodę gotuję w czajniku, szybciej jest :)

Ser z cukrem zmiksować, do rozpuszczenia cukru, wmiksować po 1 jajku, dolać maślankę, likier, wymieszać uczciwie i na koniec, miksując, dolać cienkim strumieniem czekoladę.

Sernikową masę wlać do przygotowanej i wyłożonej ciastem formy. Tego dość sporo jest (u mnie sięgało jakieś 1,5 cm do brzegu ciasta), ale nie rośnie przy pieczeniu prawie wcale, zsiada się tylko. Formę z sernikiem wstawić do większej, wszystko razem do nagrzanego piekarnika i dopiero teraz, do większej formy, wlać 2-2,5 cm gorącej wody.

Po robocie, można zrobić kawę i nastawić się na czekanie, może być aktywne ;) Sernik piecze się 70-80 minut. Bez strachu, temperatura jest przecież niska :) Po upieczeniu sernik przypomina konsystencją galaretkę, muszę przyznać, że miałam lęki, ale po wyjęciu z piekarnika i wystygnięciu jest jak było zaplanowane – delikatny, musowy prawie, czekoladowy i pyszny. Zupełnie wystudzony sernik wyłuskujemy z formy – przeciągamy wąskim nożem między ściankami ciasta a blaszką i otwieramy obręcz. Dalej już wiecie. Przechowywać w lodówce!

Smacznego!

2013-02-10

Zdobienie pierników – na każde święta

Pierniki są dobre na wszystko, i na każdą okazję, trzeba tylko znaleźć odpowiednią formę, kształt, przepis, no i ozdobić też. W ubiegłym tygodniu wybrałam się do świdnickiej Baroccafe na warsztaty ze zdobienia pierników, mentalnie przygotowując się na wielkanocną serię. Wymyśliły mi się pierniki-pisanki. Prowadzącą zajęcia Słodką Chatkę z Trzcińska zaprosiła miła pani Bożena z Baroccafe, rodzinnie przytulonego do świdnickiej perełki – Kościoła Pokoju wpisanego na listę UNESCOw całkiem sympatycznym lekkim ścisku goście instruowali nas, świdniczan, jak pierniki zdobić można.Przy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde święta

Kobieto! Widziałaś ty kiedyś jednocześnie tyle pierników?!? I dlaczego dorośli mają z ich zdobienia prawie tak dużą frajdę jak my?

Przy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde święta

Przekrój wiekowy był spory, ale to sprawiło, że spotkanie było sympatyczniejsze niż się spodziewałam. Dobrze, że coś się w mieście dzieje, jeszcze lepiej, że z jedzeniem w tle, ale to tylko moje zdanie ;) Zapraszam na jeszcze kilka zdjęć, teraz już bez gadania :)

IMG_1837

Przy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde święta

IMG_1847

Przy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde święta

IMG_1869

Przy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde świętaPrzy Dużym Stole w Baroccafe: zdobienie pierników – na każde święta

IMG_1864

IMG_1865

2013-01-18

Sernik tradycyjny, świąteczny i codzienny

Przy Dużym Stole: sernik tradycyjny, świąteczny i codzienny

 

Wypadałoby zacząć od tego, że przepis dostałam mailem, jeszcze przed świętami, z pewnej agencji PR pracującej dla producenta moich serków ulubionych. Możecie się podomyślać jakich, ale napiszę dopiero jak miła Pani z agencji zaoferuje nam coś, na czym Wy skorzystacie :-P. Sernik to lubiane zazwyczaj ciasto, choć nie pieczone zbyt często. Narosło wokół niego legend, że trudno upiec, opada… Rozumiem, że kiedyś było ciut bardziej pracochłonne, zmielić twaróg trzy razy, ale teraz nie brakuje w sklepach już zmielonego sera w wiaderkach. Trzeba tylko wybrać swoją ulubioną, sprawdzoną, zaufaną markę i można szaleć.

Sernik upiekłam w kwadratowej blasze (ok. 23x24 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Łatwiej wyjąć ciasto jak już wystygnie. Wystarczy na desce do krojenia położyć kawałek papieru do pieczenia, przykryć nią blaszkę, odwrócić całość do góry nogami. Potem przykryć ciasto “docelową” deską do krojenia i całość jeszcze raz obrócić do góry nogami, zdjąć papier. Voilà :)

PS
Inne serniki Przy Dużym Stole: sernik(i) ze smażoną gruszką i cytrynowy sernik z mlekiem skondensowanym, może trochę oszukany, ale gładki jak jedwab.

Przy Dużym Stole: sernik tradycyjny, świąteczny i codziennySernik tradycyjny, świąteczny i codzienny

1 kg mielonego twarogu
7 jajek
1 szkl. cukru
1 łyż. kaszy manny
1 łyż. skrobi ziemniaczanej
2 łyżeczki esencji waniliowej/cukier waniliowy

2 garści bakalii (u mnie tym razem suszone śliwki i morele)
łyż. mąki do bakalii
ew. cukier puder do posypania po wierzchu

Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C. Formę (ok. 23x24 cm, albo dużą okrągłą tortową) wyłożyć papierem do pieczenia, albo nasmarować masłem i wysypać kaszą manną. Bakalie pokroić na małe kawałki i na sicie posypać łyżką mąki. Potrząsnąć sitkiem nad zlewek, czy koszem, kilka razy. W ten sposób bakalie pokryją się mąką, nie opadną na dno ciasta, a jej nadmiar zostanie usunięty.

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić z łyżką cukru na sztywną pianę. W drugiej misce żółtka utrzeć z resztą cukru i ew. cukrem waniliowym, jeśli to jego używamy.

Do ubitych żółtek po łyżce, dwóch, dalej miksując, ale na wolnych obrotach, dodać ser, skrobię ziemniaczaną, kaszę mannę i esencję waniliową, jeśli to jej się używa.

Dodać do masz 1/3 piany z białek i wymieszać dokładnie, dodać połowę pozostałej piany, wymieszać. Na koniec dodać resztę i znów wymieszać. Domieszać bakalie.

Dlaczego ważne jest dodawanie piany z białek do ciasta na raty? Pierwsza część rozrzedzi masę, ale straci dużo wtłoczonego do niej powietrza. Druga zachowa go już więcej, a trzecia prawie całe – podczas pieczenia rozprężające się pod wpływem wysokiej temperatury pęcherzyki powietrza uniosą masę i ciasto będzie puszyste.

Masę serową wylać na przygotowaną blaszkę. wyłożoną papierem pergaminowym. Piec 60-70 minut. Wierzch sernika powinien być mocno zarumieniony. Po upieczeniu sernik zostawić jeszcze parę minut w wyłączonym piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.

Smacznego!

2013-01-09

Sałatka z pęczaku z brokułem

Przy Dużym Stole: Sałatka z pęczaku z brokułem

Sałatki wielką wygodą na spotkanie towarzyskie są, jako drugie śniadanie do pracy też, tutaj nie trzeba nikogo przekonywać. Karnawał w pełni, weekend niedługo, prędzej czy później przyjdzie czas i na Was, coś trzeba będzie przygotować. Mnie od dłuższego czasu trzymają się sałatki bazujące na pęczaku, gotuję go też zamiast ziemniaków, makaronu i kasz . Jeszcze teraz mam w planach zrobić większe jego zapasy, bo jeszcze po świętach się ostał w sklepach i wyprzedają za grosze. Potem zniknie i nie pojawi się, aż do grudnia.

Pęczak może być bardzo wartościowym jedzeniem – jeśli wypłukać go dokładnie (nie sklei się w czasie gotowania), namoczyć go dzień wcześniej, to będzie miał w sobie prawie tyle dobrego co kiełki. Sałatki najczęściej robię z pęczaku, który zostaje po obiedzie, bo wystarczy dorzucić cokolwiek, sos jakiś i gotowe.

Brokuły też staram się kupować na zapas, płuczę, suszę, dzielę na poręczniejsze różyczki i zamrażam rozłożone na tacach. Potem przesypuję do większego worka i wyciągam ile potrzebuję kiedy potrzebuję. Podobnie robię z innymi warzywami. Np. jeśli obrałam za dużo marchewki, to ścieram co mi zostało, zamrażam i do worka. Przydaje się bardzo do gotowania, kiedy czasu mało. Por? Najczęściej nie zużywam całego za jednym podejściem. Kroję go więc i jak wyżej. Mrozicie coś sami?

 

Przy Dużym Stole: Sałatka z pęczaku z brokułemSałatka z pęczaku z brokułem
porcja przekąskowa dla 4-6 osób

2-3 garści pęczaku
3-4 garści brokuła podzielonego na różyczki,
albo 1 cały, z większych egzemplarzy
1 czerwona papryka
1 czerwona cebula
1-2 garści pikli ulubionych
(u mnie tym razem cukinia z curry)

2 łyż. majonezu
2 łyż. jogurtu/maślanki/kefiru/śmietany
mały ząbek czosnku
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Pęczak dokładnie wypłukać i namoczyć, najlepiej dzień wcześniej. Odsączyć i ugotować w osolonej wodzie, biorę zazwyczaj wody dwa razy więcej niż mam pęczaku. Gotowanie nie zajmuje długo, ok. 15 minut, ale warto próbować i dopasować twardość/miękkość ziaren do swojego gustu. Ugotowany pęczak przeznaczony na sałatkę odcedzam i przepłukuję na sicie zimną wodą. zostawiam do odcieknięcia i ostygnięcia.

Brokuł, jeśli cały, trzeba podzielić na różyczki mniejsze, takie na jeden raz. Mrożonego nie rozmrażać! Przygotować miskę z bardzo zimną wodą, można dorzucić kilka kostek lodu – przez zanurzenie w niej ugotowanych warzyw zatrzymuje się szybko proces gotowania, ważne – nawet wyjęta z wrzątku warzywa gotują się jeszcze pod wpływem temperatury wewnątrz. Czy ja to zrozumiale opisałam?

Ugotować brokuł w osolonym wrzątku, ja lubię taki ledwo co, nie wiem czy od ponownego zagotowania się wody trwa to minutę nawet. Ugotowane różyczki brokułu przełożyć łyżką cedzakową do miski z zimną wodą i szybko, aczkolwiek nie panicznie, znaleźć sitko, brokuł wyłowić i osączyć dokładnie.

Kiedy pęczak się gotuje spokojnie można oczyścić i pokroić paprykę, w kostkę na ten przykład, cebulę - w piórka, pikle – w drobną kostkę.

Na sos wymieszać majonez i jogurt/maślankę/kefir/śmietanę, które wolicie, albo macie pod ręką. Doprawić i wymieszać ze zgniecionym i posiekanym czosnkiem.

Jeszcze tylko wszystko wymieszać razem i gotowe!
Taka sałatka jest najsmaczniejsza jeśli dostanie szansę się “przegryźć” chwilę w lodówce, pod przykryciem.

2012-12-21

Pierogi na święta – z rybą

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Te pierogi z rybą zjadła ze smakiem nawet moja kuzynka (jedna z tych co to się Qz pieszczotliwie nazywamy), która ryb nie jada i basta! Wnioskować więc można, że nie tylko mnie smakowały z racji nieobiektywności, ale ludzkości krytycznie nastawionej wprzódy takowoż. Wiem, że początkowo to brzmi dziwnie - pierogi z rybą, pierogi z nadzieniem rybnym - ale świat piękny jest również dlatego, że można coraz to nowych rzeczy próbować. Qz moja rzeczona bierze z życia pełnymi garściami, od niedawna chyba, ale idzie jej doskonale – niedawno zasmakowała w paście z tuńczyka z limonką, wczoraj przemyciłam jej sałatkę z makrelą wędzoną – świat się kończy i to nie za sprawą ograniczonego ponoć (czasowo) kalendarza Majów.

Skąd mnie się umamiło dziwo takowe jak pierogi z rybą? Ano nie dalej jak kilka dni temu zoczyłam Ci ja na facebookowym profilu “Kuchnia staropolska” przepis na XIX-wieczną potrawę "Pierog z węgorza, miętuza, łososia, lub pstrąga”. Co prawda potem szło, że “takowe ryby sprawić należycie, oczyścić, wypłókać zimną wodą, wytrzeć serwetą, rozpłatać, odrzucić koście, skroić w cienkie plasterki, na blasie masła świeżego rozpuścić, posypać rybę zieloną pietruszką, nieco cebuli drobno usiekanej, utarta muszkatową gałkę, postawić na ogień, skoro zbieleje przewrócić na druga stronę…”, ale oczywiście zrobiłam po swojemu.

Nie żebym daleka była od dowierzania Centrum Badań nad Historia i Kulturą Wyżywienia (stacja naukowa Polskiego Towarzystwa Historycznego), które prowadzi profil, jeno taki mam jakiś ciąg nieodparty do wyrażania swoich zrywów samodzielnego myślenia. Nie mam pojęcia skąd u mnie one, ale są.

Wyszło kolejne danie, po pierogach ze śliwkami suszonymi i piernikiem “na winie”, które będzie od teraz gościć na zastawianym przeze mnie stole wigilijnym, gdzie by on nie stanął. Farsz doprawiłam tymiankiem, także dlatego, że tak ładnie mi nazwa właściwa pasuje do wieku przepisu (Macierzanka tymianek (Thymus vulgaris L.)), myślałam jeszcze nad estragonem, ale do pierogów wydał mi się zbyt delikatny. Mogę Wam nawet zdradzić, w których kawałkach każdej ryby jest najwięcej ości – w ostatnim (korzysta z tego, że tracimy czujność) i w tym którego się nie sprawdzi, bo się człowiek dał nabrać, myślał, że jak do tej pory nic nie znalazł, to już niczego nie znajdzie.

Z konkretów:
- użyłam ryby mrożonej, bo akurat miałam pod ręką,
- ryby, przed ugotowaniem jej na parze, nie rozmrażałam,
- ryby świeżej nie będzie potrzeba aż całego kilograma,
- lepiej wybrać rybę z małą ilością ości – nie trzeba będzie potem aż tyle szukać
- ugotować rybę, albo cały farsz przygotować – można dzień wcześniej,
- pierogi można zamrozić, surowe, albo obgotowane (dajcie znać w komentarzach jeśli chcecie dokładną instrukcję mrożenia pierogów),
- smakowały nam podane z kwaśną śmietaną.

 

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Wigilijne pierogi z rybą
(ok. 70-80 szt.)

farsz:
1 kg mrożonej ryby (mało ości!)
pół czerstwej bułki
2 żółtka
2 łyż. bułki tartej
sól, pieprz, tymianek
czosnek – odrobina, albo ze 2 szczypty granulowanego

ciasto:
600 g mąki
400 ml wrzątku
2 łyżki oleju
szczypta soli
+ mąka do podsypywania

Nierozmrożoną rybę ugotować na parze, ja zrobiłam to w metalowym sitku powieszonym nad gotującą się wodą. Czerstwą bułkę namoczyć w wodzie, na której gotowana była ryba.

Można teraz nastawić już wodę na pierogi, jeśli robicie wszystko jednego dnia, akurat zdąży się zagotować. Potrzebny jest spory garnek osolonej wody i pokrywka, żeby kuchni nie zaparować.

W czasie, gdy ryba stygnie można zarobić ciasto na pierogi - mąkę wsypać do miski, posolić, dokładnie przemieszać rózgą (trzepaczką balonową), wtedy nie trzeba będzie mąki przesiewać dla napowietrzenia. Dolać olej i wrzątek. Zarobić ciasto drewnianą łyżką. Ostrożnie, bo gorące, a drewnianą, bo taka jest mocniejsza, nie pokrzywi się, trzonek długi – jest szansa nie poparzyć palców ;) Wymieszane z grubsza ciasto wyłożyć na stolnicę i zarobić. Ma być gładkie i miękkie, chowamy je pod miskę, albo do miski, tylko trzeba wtedy przykryć je wilgotną ściereczką, żeby nie obsychało.

Delikatnie przełożyć rybę na większą deskę do krojenia, wybrać wszystkie ości, zacisnąć kciuki mając nadzieję, że faktycznie wszystkie. W palcach połamać rybę na mniejsze kawałki i posiekać drobno. Dość sprawnie to idzie, jeśli się uformuje z ryby podłużny wałek i całość przesieka raz, tak jak widać na zdjęciu.

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

Posiekaną rybę przełożyć do miski. Bułkę namoczoną w wywarze odcisnąć, pokruszyć w palcach, doda do ryby, dołożyć też wszystkie pozostałe składniki farszu – żółtka, bułkę tartą, przyprawy i dobrze wymieszać. Może się zdarzyć, że farsz wyda się zbyt mokry, wtedy lepiej chwilę odczekać, bułka tarta wchłonie płyn. Może się zdarzyć, że farsz rzeczywiście będzie zbyt mokry, zbyt rzadki – wtedy można dosypać więcej bułki. Farsz gotowy.

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

 

1/3 ciasta rozwałkować, tak na 3 milimetry, na posypanej mąką stolnicy, wykrawać szklanką krążki. Najszybciej jest wykrawać krążki z całego płatu ciasta, na każdy wyłożyć porcję farszu i dopiero potem kleić. Sprawniej idzie jeśli co jakiś czas zanurza się palce w mące.

Pierogi gotować porcjami po kilka, wykładać np. na blaszkę od ciasta wysmarowaną olejem, albo bezpośrednio na półmisek do podania. Można mrozić, tak jak wcześniej pisałam, ugotowane i surowe, a podawać polane kwaśną śmietaną, maślanką, pewnie ze smażoną cebulką też będą smaczne, no ale w końcu to pierogi na postną jeszcze kolację wigilijną :)

Smacznego i oczywiście spokojnych i szczęśliwych świąt, gdybyście już nie mieli okazji przed Wigilią tu zajrzeć :)

 

Przy Dużym Stole - Wigilijne pierogi z rybą

2012-12-19

Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiad

Przy Dużym Stole: Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiad

Szybkie, lekkie, łatwe i przyjemne. O jedzeniu mowa :) W taką pogodę jak dziś, kiedy zimna mgła przenika do kości, mam ochotę zostać na zawsze zwinięta w kłębek w fotelu pod kocem, z dzbankiem świątecznej herbaty pod ręką i dobrą książką na kolanach, gotowanie dań zabierających dłużej niż 30 minut ani mi w głowie.

Książka wciąga, bo autorem jest Edward Morgan Forster, ale mogę się od niej oderwać na tyle długo, żeby bystry plan powstał w głowie. Dobre kiełbaski cielęce czekają w lodówce, szuflada pełna warzyw, zawsze jest kilka puszek pomidorów i fasoli… Esencjonalny bulion pomrożony w małych porcjach… Hmm…

 

Przy Dużym Stole: Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiadKiełbaski z warzywami na ostro

1-2 łyż. tłuszczu do smażenia
1 spora cebula
1-2 ząbki czosnku
1-2 marchewki
1-2 pasternaki/pietruszki
ew. 1-2 łodygi selera naciowego
1 puszka pomidorów bez skórki
1 puszka białej fasoli
500 g dobrych kiełbasek cielęcych
1 szkl. bulionu/wody

sól, pieprz
tabasco

Obrać i oczyścić wszystkie warzywa. Cebulę pokroić w piórka.

Rozgrzać spory garnek, do rozgrzanego dodać tłuszcz i cebulę, lekko osolić i smażyć, co jakiś czas mieszają, ale tak bez nerwicy :) Marchew i pasternak pokroić na półplasterki. Jeśli używa się również selera naciowego, to pokroić do w plasterki. Dodać do garnka i zesmażyć delikatnie z cebulą.

Do podsmażonych warzyw dodać pomidory z puszki. Swoje zawsze rozgniatam w ręce nad garnkiem i dolewam sos/zalewę. Całość trzeba przemieszać, zeskrobać z dna garnka, to co ew. do niego przywarło, tam jest ukryte dużo smaku :) Dodać jeszcze opłukaną fasolę, a na koniec bulion, albo wodę. Doprawić solą, pieprzem i odrobiną tabasco.

Kiełbaski pokroić w mniejsze kawałki i dołożyć do garnka. Zamieszać, przykryć szczelnie pokrywką i zostawić na 10-15 minut w spokoju.

Na koniec wystarczy tylko tylko sprawdzić smak, ew. doprawić jeszcze trochę, a gdyby sos był dla Was zbyt rzadki – odparować nadmiar płynu gotując całość jeszcze chwilę, ale bez przykrycia.

Gotowe :) Tę potrawę można podać z tostami, świeżą bagietką, kaszą kuskus – czymś mało kłopotliwym, żeby szybciej móc wrócić pod koc, do książki :)

Smacznego!

 

Przy Dużym Stole: Kiełbaski z warzywami na ostro – kolejny szybki obiad

2012-11-19

Proste ciasto (prawie) bez pieczenia, z bananami

Przy Dużym Stole: Proste ciasto bez pieczenia, z bananami

Wersja prawdziwie bez pieczenia zostanie obfotografowana przy najbliższej okazji, a przepis podlinkuję i do tego wpisu, ze specjalną dedykacją dla studentów psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego i wszystkich tych, którzy borykają się z piekarnikowymi problemami na stancjach, tak jak moja kuzynka Natalia (pieszczotliwie zwana Qz). Dziś wersja z wyglądu trochę retro, prawie bez pieczenia – trzeba upiec bezę kokosową. CHYBA, że się człowiek wykosztuje na gotowe bezy kokosowe? Wszystko można, ale…

Z innej beczki, ostatnio dużo myślałam o prawach autorski w kontekście przepisów kulinarnych. Otóż ktoś na swoim blogu zamieścił mój przepis, dość popularny dzięki Wam, fakt, że z linkiem do mnie, ale mimo to metodą “kopiuj+wklej”. Twierdziła, że się zainspirowała…
Po małej burzy i dwóch dniach doszło do konsensusu. Z osobą się porozumiałam, zrozumiała “error of her ways”, przeprosiła. Po rozmowach z innymi blogującymi potwierdziłam swoje zdanie – dla prywatnego użytku – bierzcie ile chcecie z bloga, po to on w końcu jest, jak się sprawy mają z rozpowszechnianiem?
Napisałam już, ale zrobię to raz jeszcze. Proszę bardzo, używajcie moich przepisów, ale błagam, włóżcie w to trochę swojej pracy, bo o ile listę składników można zastosować tą samą, to treść przepisu jest własnością intelektualną autora i używać bez jego zgody nie można. Co szkodzi opisać własnymi słowy? Właśnie – nic. “Kopiuj +wklej” nie zadziała w szkole, ani w życiu – to nie inspiracja, to zagarnięcie cudzej własności i należy się liczyć z konsekwencjami. To była wstawka z prywatą, więcej takiej nie będzie, postanowiłam wysyłać jednak te rachunki ;)

Ten przepis powstał, bo zainspirowałam się :) ciastem z Przepisy kulinarne, zupełnie bez pieczenia i przerobiłam go po swojemu. Jeszcze jedno, zapiszcie sobie przepis na płytę/bezę kokosową. Już mówię dlaczego warto. Przepis jest banalnie prosty, piecze się toto 10-15 minut, a można z jego pomocą cuda zdziałać. Przede wszystkim kokos można zastąpić wedle uznania dowolnymi mielonymi/kruszonymi orzechami, migdałami, pestkami dyni, uprażonymi na suchej patelni i zmielonymi płatkami owsianymi, sezamem, pokruszonymi płatkami kukurydzianymi, suchym mielonym makiem, czy czym tam jeszcze komu wpadnie do głowy (jeden warunek – napiszcie mi o tym, dobrze?). Potem pieczenie – też jest jak zaszaleć – można upiec całość na blasze, przekroić na 3 kawałki, albo upiec 2-4 blaty w formie tortowej. Do tego dowolna masa (bita śmietana, masa budyniowa, gotowa masa, jabłka prażone jak na szarlotkę, masa z galaretki i jogurtu, jogurt z miodem i bakaliami…).

Warto zapisać przepis na bezę kokosową? Kto uważa, że tak daje “like”, reszta komentuje dlaczego nie dała “like” Winking smile

 

Przy Dużym Stole: Proste ciasto bez pieczenia, z bananamiProste ciasto (prawie) bez pieczenia, z bananami

1 galaretka (zielona/żółta/pomarańczowa)

Krem
2 szkl. (500 ml) mleka
2 żółtka
3 płaskie łyż.mąki pszennej
3 płaskie łyż.mąki ziemniaczanej
180-200 g masła w temp. pokojowej
5 łyżek miodu/cukru

Płyta kokosowa
5 białek
szklanka cukru
1-1,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego/cukier waniliowy
200 g kokosu

24 herbatniki (ok. 100 g)
4-6 dojrzałych bananów

 

Rozgrzać piekarnik do 180°C. Przygotować 1 blachę do ciasta, wyłożyć ją papierem do pieczenia i na później 2 aluminiowe blaszki na ciasto (albo 1 zwykłą).

Najrozsądniej jest zacząć od przygotowania galaretki, bo będzie potrzebowała trochę więcej czasu niż pozostałe składniki – musi zacząć tężeć nim można będzie wylać ją na górę ciasta, rzadka szybko by spłynęła na dół blaszki, a nie o to nam przecież chodzi :) Galaretkę trzeba przygotować wg instrukcji na opakowaniu

Potem dobrze przejść do gotowania kremu budyniowego. Zagotować trochę ponad ponad połowę mleka, do pozostałych ok. 3/4 szkl. zimnego wsypać obie mąki, dodać żółtka (białka zachować do bezy) i dokładnie wymieszać rózgą. Całość wlać do gotującego się mleka i gotować jeszcze chwilę mieszając cały czas rózgą (weźcie taką solidniejszą, bo to gęsty budyń…), aż budyń zgęstnieje. Garnek z gotowym budyniem odstawić do ostygnięcia.

Czas na bezę kokosową. 2 białka, które zostały z przygotowywania budyniu, i jeszcze 3 dodatkowe, ubić na sztywno pod koniec dodając cukier (+ ew. cukier waniliowy). Ubijać aż masa będzie sztywna i błyszcząca, cukier musi rozpuścić się całkowicie (poniżej zdjęcie ubitych białek, cukier jeszcze się nie rozpuścił do końca). Do ubitych dodać ekstrakt waniliowy (jeśli używamy) i wiórki kokosowe, całość delikatnie i powoli wymieszać łyżką, wyłożyć na przygotowaną  blachę do pieczenia, wyrównać powierzchnię i upiec. Jak długo piec? Poznacie po zapachu z piekarnika. Swoją bezę przetrzymałam aż zaczęła delikatnie brązowieć, prawie 15 minut, co w zupełności wystarczy dla tak cienkiej warstwy – chciałam goryczką karmelizowanego cukru złamać słodycz całości (foto na samym dole).

Co z 3 żółtkami, które zostały? Moje najczęściej są ubijane z cukrem na kogel-mogel i wędrują do kubka gorącej kawy, po czym są wyżerane łyżeczką :)

Budyń wystygł już zupełnie? Powinien :) Masło ucieramy na puszystą masę z miodem/cukrem, a do ubitego powoli dodajemy po łyżce budyniu, następną tylko kiedy pierwsza już się dobrze wmieszała. Jeśli nie mam w zamiarze karmić tym ciastem dzieci, to dodaję do masy również łyżkę, dwie, mocniejszego alkoholu.

Już prawie gotowe – teraz w 2 aluminiowych foremkach ułożyć po warstwie herbatników, na nie wyłożyć po 1/4 masy, rozprowadzić równomiernie. Skroić w plasterki połowę obranych bananów, ułożyć na masie. Bezowy blat kokosowy wyjąć z blachy, przekroić na pół, rozmiarem powinien pasować akurat do aluminiowych foremek, ułożyć go na warstwie bananów. Teraz znów masa budyniowa, po równo wyłożyć do obu blaszek, rozsmarować, na to reszta bananów obranych i pokrojonych w plasterki. Na koniec tężejąca galaretka, po pół wyłożyć łyżką do każdej z blaszek i rozprowadzić równo. Warto wstawić ciasto na kilka godzin do lodówki, będzie się lepiej kroić, ale jak nie ma na tyle czasu, to choć na godzinę, żeby herbatniki nasiąkły. Gotowe!

Smacznego :)

Przy Dużym Stole: Proste ciasto bez pieczenia, z bananamiPrzy Dużym Stole: Proste ciasto bez pieczenia, z bananami

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin