niedziela, 8 kwietnia 2012

Jamie Oliver–filozofia jedzenia

Jamie Oliver filozofia jedzenia

fot. za zgodą i dzięki uprzejmości Peter’a Berry (www.jamieoliver.com)

Tego pana lubiłam odkąd tylko go poznałam ( nie żeby osobiście), za ten ciągle od nowa i niezawodnie pojawiający się błysk w oku, kiedy bierze do ręki kolejny składnik. Za to, że wszystko wącha, jak ja to robię. Że w każdej potrawie widzi mały cud i uczy ludzi traktować jedzenie jak przyjaciela z domieszką słodkiej rozpusty gdzieś w podtekście, nawet jeśli akurat mówi tylko o sałacie z odrobiną prostego sosu. Szanuję go jeszcze. Za to, że wkoło zazdrosne psy szczekają, a jego karawana dalej do przodu. Za branie spraw w swoje ręce i zmienianie tego co mu się wkoło nie podoba. Za niekończącą się chyba energię i wieczną szczeniackość mimo natłoku odpowiedzialności z wielu stron. Za to, że się nie dał spłycić mimo rosnącej w swoim czasie popularności “kucharek” typu Nigella L.

Lubię go pasjami od dawna, ale dopiero kilka dni temu zajrzałam na jego stronę www i przeczytałam Jamiego Olivera filozofię jedzenia… Teraz to ja tego faceta pasjami uwielbiam, bo skoro autorytet całkiem z przekonaniem również mówi, to co ja od lat staram się też różnym ludziom opowiadać, to może jeszcze do kogoś to dotrze ;)

Jeszcze za bycie swoim chłopem J. Oliver’a lubię :) Przeczytałam tę jego/naszą filozofię, niewiele myśląc napisałam na podany adres korespondencyjny prosząc o zgodę na zamieszczenie tutaj tłumaczenia, opowiadając dlaczego mi zależy, może jeszcze zdjęcie, żeby było “na legalu” i co? I dostałam co chciałam, z ciepłym słowem, szybko bardzo.

Kochani, dla Was i dla mnie też – świąteczny prezent poniżej :) Za www.jamieoliver.com z pełnym błogosławieństwem:

 

Moja filozofia jedzenia i zdrowego odżywiania zawsze dotyczyła czerpania przyjemności ze wszystkiego, ale w zrównoważony i rozsądny sposób. Jedzenie to jedna z największych przyjemności, ale my osiągnęliśmy ten smutny punkt, gdzie obracamy jedzenie we wroga, coś czego trzeba się bać.

Wierzę, że jeśli używa się dobrych składników do przygotowania potraw z makaronem, sałatek, gulaszu, hamburgerów, grillowanych warzyw, sałatek owocowych, czy nawet skandalicznych ciast, to wtedy wszystkie one mają pełnoprawne miejsce w naszej diecie. Musimy tylko na nowo odkryć nasz zdrowy rozsądek: jeśli raz na jakiś czas masz potrzebę zwinąć się w kłębek i zjeść makaron zapiekany z serem - to w porządku! Tylko weź rozsądną porcję ze świeżą sałatką obok i nie zjadaj później ogromnego kawałka ciasta czekoladowego.

Umiejętność gotowania oznacza możliwość zamienienia w posiłki wszelkiego rodzaju świeżych składników, gdy jest na nie sezon, gdy są najlepsze, i najtańsze! Gotowanie w ten właśnie sposób zawsze będzie bardziej ekonomiczne niż kupowanie przetworzonej żywności, nie wspominając już o tym, że zdrowsze. Ponieważ będziesz gotować mnóstwo wspaniałych rzeczy, to zupełnie naturalnie zaczniesz odnajdywać rozsądną równowagę. Czasem będziesz mieć ochotę na przygotowanie czegoś lekkiego i świeżego, innym razem na coś rozgrzewającego i pokrzepiającego.

Jeśli musisz podjadać między posiłkami, spróbuj raczej sięgać po coś zdrowego zamiast zapychać się czekoladą czy chipsami ziemniaczanymi. Zasadniczo, tak długo jak długo traktujemy smakołyki jak smakołyki, a nie coś co je się na porządku dziennym, to jesteśmy bezpieczni. Więc kiedy mówię o "zdrowym" podejściu do jedzenia i lepszym jedzeniu, to mówię o osiągnięciu tego zmysłu równowagi: mnóstwo wartościowych składników, różnorodność i odrobina rozpusty co jakiś czas.” – Jamie Oliver

5 komentarzy:

ulcik pisze...

też go bardzo lubię :) i miałam ten sam pomysł ..ale ty to zrobiłaś szybciej :) więc pozwól, że podlinkuję na blogu i FB twój wpis u mnie :)
czekam na zgodę :)

u.

Olasz pisze...

:) Ulcik, oczywiście, że tak :)

shinju pisze...

Zdecydowanie zgadzam się z filozofią Jamiego. Najważniejsze są naprawdę dobre składniki. To podstawa smacznego posiłku. Podobnie z produktami sezonowymi. Myślę, że powinno się jak najwięcej wykorzystywać tego co najlepsze w sezonie :D

ewelajna pisze...

Olaszku, zupełnie po Bożemu Ci odpisał:). To i ja, wyznając taką samą filozofię jedzenia i traktowania jedzenia oraz siebie oczywiście, dzięki Tobie, lubię go jeszcze bardziej:)

Olasz pisze...

@Shinju - teraz idziemy w ludzi, propagować z większym zapałem ;)

@Ewelajna - nie on osobiście, ale gość, z którym rozmawiałam... też bym chciała mieć pracownika takiego. A za resztę :-*

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin