2008-11-07

Dobrze zawsze mieć pod ręką

 dobrze mieć w kuchni, młynek do kawy
Idzie yyyy, co ja gadam, przyszedł kryzys, trzeba się zbroić ;)
W cierpliwość, bo tyle o nim mówią, zwłaszcza Ci co się nie znają i tylko podsłyszeli strzępki...
W zapasy, żeby przeżyć każde oblężenie i każdy najazd, chociażby był to tylko najazd niespodziewanych gości. Jakoś mam tak zakodowane, i proszę nie wnikać w uwarunkowania z dzieciństwa ;), że lżej mi na sercu, gdy pewne produkty w domu mam, najlepiej w ilościach hurtowych. Tak już bardziej serio - mając stale na składzie żelazne zapasy można nie tylko w pół godziny przygotować pełnowartościowy i smaczny posiłek , ale też oszczędzić sobie biegania do sklepu co drugi dzień.
Dostałam wczoraj zapotrzebowanie na taki post, a docelowo zamówienie na przepisy pt. "zdrowy fast food" (tu je znajdziecie). Zaczęłam robić listę i sama się nie mogę nadziwić, że to wszystko udaje się upchnąć w naszej mikrej kuchni (ona jest święcie przekonana, że słowo "ergonomia" wymyśliłam osobiście, żeby sobie z niej żarty robić). Nim autor zapotrzebowania poleci do sklepu, to może jeszcze dodam, że zaznaczyłam artykuły, które przydają się głównie do deserów i słodkości.
Suche:
- makaron (spagetti/linguine/tagliatelle, fusilli/conchigliette, tortellini, cannelloni/lasagne, "chiński" - do wyboru);
- ryż (mam uraz do takiego w torebkach, na szczęście niedawno odkryłam pojemniki do gotowania ryżu w mikrofalówce - ziarna wchłaniają całą wodę i wszystko co dobre zostaje w ryżu);
- kasza (gryczana, jęczmienna, kuskus, kukurydziana, manna), ziarna (fasola, soczewica), płatki (owsiane, jęczmienne), otręby;
- mąka (pszenna/pszenna z pełnego przemiału, ziemniaczana/kukurydziana/ryżowa);
- bułka tarta (dziękuję Zemfiroczko)
- cukier - kryształ i puder;
- proszek do pieczenia i soda, drożdże instant;
- bakalie, orzechy;
- kawa (także Inka), herbaty (zwykła i ziołowe);
- przyprawy, kostki rosołowe;
- czekolada gorzka;
- kakao;

- przysmak świętokrzyski.
Puszki i słoiki:
- pomidory - u mnie 4 szt. to minimum (te ze "Stonki" są niezłe). Wiecie, że mało co nie zeszłam na zawał podczas ostatniej wizyty w domu? W sklepie zażyczyli sobie ponad 4 zł za JEDNĄ puszkę(!) i wcale nie były dobre;
- tuńczyk - proponuję w większych kawałkach i w zalewie;
- warzywa - fasola (czerwona, biała), kukurydza, papryka konserwowa, oliwki, ogórki, kapusta kiszona;
- owoce - brzoskwinie, ananas;
- powidła, miód, dżemy (czytajcie naklejki, większość z nich prawie wcale nie zawiera owoców, warto obejrzeć kilka słoików i wybrać wyprodukowane z większej ilości owoców, a mniejszej cukru);
- sos hoi-sin - jeśli się znajdzie w jakimś sklepie brać w ciemno, jedną puszkę dla siebie, drugą dla znajomych, a trzecią dla mnie;
- mleko skondensowane - słodzone + 1 ugotowane na toffi, niesłodzone;
- mleko kokosowe;
- majonez (świdnicki to mój ulubiony, już nie!), musztarda (ulubiona, no i ziarnista), chrzan;
- oliwki - nie wiem jak mogłam zapomnieć - dopisuję, Zemrifoczka mi przypomniała.
Butelki i kartony:
- sosy - keczup, słodki chilli,sojowy, tabasco;
- oleje - u mnie to słonecznikowy (do smażenia), sezamowy (do dań z wok'a), z pestek winogron i oliwa (do sałatek i sosów);
- ocet (balsamiczny i winny/jabłkowy);
- koncentrat barszczu czerwonego;
- wino - białe i czerwone, nie tylko do gotowania ;);
- mleko w kartonie - tak na wszelki wypadek.
dobrze mieć w kuchniPo kątach (może nie dosłownie):
- ziemniaki;
- cebula (czerwona i biała) i por;
- czosnek, imbir (cześć można pokroić w cienkie plasterki i zamrozić);
- marchewka, pietruszka, seler, papryka, kapusta biała/kiszona/pekińska;
- owoce;
-jogurt/maślanka, śmietana;
- ser żółty i biały/mielony typu quark;
- masło i smalec;
- jajka.
Zamrożone:
- groszek zielony;
- chleb krojony;
- kurczak porcjowany;
- mięso porcjowane;
- natka pietruszki, kolendry, koperek, por - posiekane, w woreczkach ze struną;
- więcej masła (margaryny i smarowideł nie uznaję);
- małe porcje boczku/wędzonki/kiełbasy;
- filety rybne;
- zamrożone zwykłe drożdże;
- ciasto kruche/krucho-drożdżowe - surowe, poporcjowane, ale rozwałkowane, nie w kuli, bo ta zajmie za dużo miejsca.
Jej, sporo. Może jednak nie jestem dziwna - poratujcie i napiszcie co znajduje się na Waszych żelaznych listach i czego zapomniałam na mojej :)

2008-10-31

Dyniowa rolada

rolada dyniowa

Autorka rocznej już Mojej Kuchni, Bea, największa znana mi fanka dyń, zorganizowała ślicznie kolorowy Festiwal Dyni. Długo mi zajęło wczytywanie się w dyniowe przepisy, potrzebowałam solidnego przeglądu możliwości, bo nie miałam z dynią wcześniej do czynienia.

Oj nie, miałam kilka razy, ale tylko z pieczoną i grillowaną dynią piżmową. To niedużo, ale okazuje się, że więcej niż przeciętny Polak. Mniej popularne z czasem stały chyba tylko skorzonera i jarmuż. Nie wiedzieć czemu skorzonera (zdjęcia, polecam pierwsze :)) czasami mylona jest z okrą!

Serdecznie polecam wizytę u Bei, zabierze Was na dyniową farmę i opowie o swojej przygodzie z dyniami, poda wiele ciekawych przepisów. No i te zdjęcia!

Podczas poszukiwań przepisów natknęłam się na przepis na roladę z dyni. Hmmm, że niby jak to ma wyglądać? Roluje się dynię?! Nie było tak źle, roluje się tylko ciasto z dodatkiem dyni :)
Przepis odrobinę zmodyfikowałam.



rolada dyniowa Dyniowa rolada

3 jajka
200 g cukru
165 g upakowanego puree z dyni
(swoja dynie ugotowałam na parze i utłukłam jak ziemniaki)
5 ml soku z cytryny
95 g mąki
5 g proszku do pieczenia
3 g soli
5 g cynamonu
1 łyżeczka kurkumy (niekoniecznie, dla koloru)
2 g imbiru
cukier puder do posypania

250 g serka kremowego
50 g masła (temp. pokojowa)
100 g cukru pudru
łyżeczka ekstraktu waniliowego

Piekarnik nagrzać do temp. 175°C.
 
Formę o wymiarach ok. 25x38 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia, jeszcze lepiej sprawdzi się silikonowa podkładka.
Na wysokich obrotach, przez 5 minut, ubijać jajka z cukrem . Stopniowo dodać puree z dyni i sok z cytryny.
Mąkę połączyć z proszkiem do pieczenia, solą, cynamonem, kurkumą oraz imbirem i wmieszać do jajek ubitych z cukrem.
Ciasto wylać na przygotowaną blachę i rozprowadzić równomiernie. Oryginalny przepis woła w tym miejscu o rozsypanie po wierzchu ciasta 120 g posiekanych orzechów orzesznika jadalnego, zwanych czasem orzechami pekan (tak wyglądają, tutaj informacje). Użyłam pinii, ale rolady nie kroi się najwygodniej z orzechami, więc następnym razem orzechy pominę.
Ciasto piecze się 12-15 minut, aż do momentu, gdy na środku ciasta po naciśnięciu lekko palcem nie będzie zostawało zagłębienie.
Teraz brzegi ciasta trzeba delikatnie poluzować nożem i wyłożyć placek na ściereczkę wysypaną cukrem pudrem. Zwinąć w roladę ze ściereczką i zostawić na 20 minut do ostygnięcia.
Zmiksować serek kremowy z masłem, cukrem i ekstraktem waniliowym. Powstałą masę rozsmarować równomiernie na rozwiniętej roladzie i zwinąć ją powtórnie (tym razem bez ściereczki :D).
Roladę oprószyć cukrem pudrem i zawinąć w arkusz papieru do pieczenia, a jego końce zwinąć, tak jak końce papierka od cukierków.
Schładzać min. 3-4 godziny, a najlepiej całą noc. Przed podaniem można jeszcze raz posypać cukrem pudrem.
Smacznego :)

2008-10-25

Chleb z kminem i prażoną śmietaną

Chleb z kminem i prażoną śmietaną
Bardzo spodobało mi się wspólne kucharzenie, te wszystkie Festiwale, Tygodnie, Weekendy. Miło wiedzieć, że gdzieś, ktoś, właśnie gotuje, czy piecze z nami. To trochę tak jak planowanie imprezy z przyjaciółmi. Ustalić menu, zrobić listę zakupów, przejść się całą gromadą na targ, wybrać co potrzeba, poszukać, cieszyć się końcowym efektem, czy pocieszyć w razie niepowodzenia.

Odważyłam się w tym tygodniu przyłączyć do czwartej już edycji Weekendowej Piekarni Margot (z Kuchnia Alicji), tego właśnie było mi potrzeba - zabawy w doborowym towarzystwie, motywacji, no i przewodnictwa doświadczonych w bojach :) Mój chleb już gotowy i mogę tylko powiedzieć, że oprócz 2 bochenków pysznego chleba (no, teraz już ostał się tylko jeden) wzbogaciłam się o nową wiedzę, nowe zajęcie na weekendy i doskonały sposób na odprężenie.

Podejść do pieczenia własnego chleba robiłam kilka. Nie były zbyt udane. No dobrzeee, były nieudane. Może dlatego, że porywałam się od razu na chleby na zakwasie? Przepis zaproponowany przez Margot na ten weekend bazuje na szczęście na drożdżach i pochodzi z blogu Zorry. Kiedyś nie potrafiłam sobie poradzić z wypiekami drożdżowymi. Nie wiem jakim cudem nie wytrułam połowy karmionych „szczęśliwców”. Byłam uparta i w końcu zauroczyła mnie magia drożdży. Bo dla mnie magiczny jest sposób w jaki takie maleństwa potrafią wydobyć ze zwykłej mąki zapach, zmienić jej strukturę, wyczarować posiłek.

p.s. przepis może odstraszać, ale w tym wypadku pozory mylą! Skoro ja dałam radę, to każdy da.



Chleb z kminem i prażoną śmietaną Chleb z kminem i prażoną śmietaną

pate fermentee
220 g mąki
5 g soli (1 łyżeczka)
0,5 g świerzych drożdży (dałam niecałe pół łyżeczki drożdży instant)
170 g wody

prażona śmietana (50 g)
powstała ze 150 g śmietany kremówki (36%)

ciasto właściwe
270 g mąki
20 g mąki pszennej pełnoziarnistej (dałam żytnią)
150 g wody
8 g świerzych drożdży (dałam łyżeczkę drożdży instant)
7 g soli (niecałe 1,5 łyżeczki)
10 g kminu (dałam 4 łyżeczki)
+
50 g prażonej śmietany
pate fermentee



pate fermentee
Wymieszać dokładnie wszystkie składniki i przykryte zostawić na 2 godziny w temperaturze pokojowej. Schować na całą noc do lodówki.

prażona śmietana
Śmietanę doprowadzić do wrzenia i mieszając gotować dalej, aż woda odparuje, wydzieli się tłuszcz, a wytrącone białko i laktoza zbrązowieją. Jak to kol. B mówi: generalnie dużo mieszać :)
śmietana prażona do chleba z kminem i prażoną śmietaną
ciasto właściwe
W 1/3 wody (50 g) rozpuścić drożdże, resztę wody wymieszać z pate fermentee, które przenocowało w lodówce.
Do miski włożyć wszystkie składniki z wyjątkiem soli i mieszać robotem kuchennym na najniższych obrotach przez 3 minuty.
Dodać sól i wyrabiać robotem 6 minut. W efekcie powinno się otrzymać ciasto gładkie i lekko klejące.
Przykryć miskę i odstawić ciasto do wyrośnięcia na 30 minut.

Na oprószonym mąką blacie z ciasta uformować prostokąt i złożyć krótsze boki „na trzy”, obrócić o 90° i znów złożyć „na trzy”. Odstawić do ponownego wyrośnięcia na 30 minut. Bardzo ładną instrukcję obrazkową składania „na trzy”można znaleźć na blogu Zorry. Ojej, właśnie znalazłam mężczyznę o delikatnych dłoniach. Szkoda tylko, że głowę mu ucięli ;) Zobaczcie jak fachowcy formują bochenki. Niesamowite!

Wyrośnięte ciasto podzielić na 2 równe części. Uformować 2 bochenki i zostawić na 45 minut do wyrośnięcia na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Nagrzać piekarnik do temperatury 220°C. Na dno piekarnika włożyć niedużą formę do ciasta wypełnić ją do 2-3 cm wysokości wrzątkiem. Przed wstawieniem chleba trzeba jeszcze spryskać ściany piekarnika wodą (dobrze sprawdza się zraszacz do kwiatów), trzeba także spryskać powierzchnię bochenków i naciąć je w kilku miejscach bardzo ostrym nożem lub żyletką. Palców nacinać nie ma potrzeby…
Piec 15 minut, otworzyć na chwilę piekarnik, aby para uszła, już nie będzie potrzebna. Delikatnie usunąć także formę z wrzątkiem. Piec jeszcze 20 minut. Jeśli chleb zbyt szybko się rumieni trzeba go przykryć folią aluminiową. Wyjąć z piekarnika i studzić na kratce.



To naprawdę tylko tak groźnie brzmi. Spędziliśmy dziś z kol. B przemiły wieczór w towarzystwie niezastąpionego Marka Niedźwieckiego i jego listy. W tzw. międzyczasie zrobiliśmy chleb, kapuśniak, ciasto maślankowe Tobatki ze śliwkami i jabłkami i jeszcze sałatkę z kaszy kuskus ze smażonymi warzywami i kolendrą. Nawet nie wiemy kiedy to się wszystko stało :)

Zapowiedziana niespodzianka?


Zgodnie z zapowiedzią z podsumowania Bawarskiego Tygodnia bardzo subiektywne jury w składzie: kol. Dżakasia, Siła Wyższa (kol. B) i mła; osiągnęło niełatwe porozumienie. Paczuszka powędruje do Aaricii, autorki blogu Niebieskie Migdały. Kol. Dżakasia twierdzi, że zaśliniła się na widok omletu :) Wierzę jej :)

Aariciu, czekam na kontakt [przyduzymstole(malpa)yahoo(kropka)co(kropka)uk] i pędzę na pocztę.
Mam nadzieję, że przesyłka sprawi choć odrobinę kulinarnej przyjemności!

2008-10-24

Kurczak jak od pułkownika

Kurczak jak od pułkownika KFC

Wczoraj ktoś pytał jak się robi panierkę do kurczaka, takiego jak ze znanej sieci fast food. Przejrzałam jakieś przepisy sprzed lat i jakoś nic nie wydawało się odpowiednie, składniki nie takie. Nie byłabym sobą, gdybym nie drążyła tematu. Oto efekty :)

 

Kurczak jak od pułkownika KFC Kurczak jak od pułkownika
kurczak

do przyprawienia kurczaka:
czosnek granulowany,
papryka, sól,
pieprz.

do panierowania:
2 jajka,
1/2 szkl. mleka,
niecała szkl. mąki (140 g),
3 łyż. semoliny,
3 łyż. skrobi (dałam ryżową).

po łyżeczce:
soli,
pieprzu,
majeranku,
estragonu,
szałwii,
oregano,
papryki,
czosnku.

frytkownica/garnek + tłuszcz do głębokiego smażenia
miotła 

W garnku zagotować osoloną wodę.
Kurczaka umyć i osuszyć, odciąć udka, każde przepołowić. Odciąć i złożyć skrzydełka.
Udka i skrzydełka obgotować ok. 15-20 minut. Wyjąc i osuszyć. W powstałym wywarze można ugotować korpus kurczaka i wykorzystać go jako bazę do zup.

Rozgrzać tłuszcz do głębokiego smażenia. Miotłę postawić pod ręką.

Wyciąć filety, każdy przekroić w poprzek włókien na 3-4 części. Włożyć do miski razem z obgotowanymi udkami i skrzydełkami, posypać czosnkiem, solą i pieprzem, dokładnie wymieszać.
Rozmącić jajka z mlekiem. W osobnym naczyniu wymieszać mąkę z przyprawami pokruszonymi w dłoniach. Kawałki kurczaka panierować zanurzając je kolejno w mące z przyprawami, rozmąconym jajku i ponownie w mące z przyprawami.

Smażyć w głębokim oleju odganiając głodomory przygotowaną wcześniej miotłą.

My podaliśmy kurczaka ze słodkim sosem chili li i jedynie, więcej nic nie potrzeba gwarantuję :)
Smacznego!

Kurczak jak od pułkownika KFC

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin