2010-08-23

Idą zmiany, na lepsze :)

Przy Dużym Stole zmiany na lepsze
Ilu znacie ludzi zarabiających na życie robiąc to, co kochają? Bo ja znam tylko kilka takich osób i zawsze im zazdrościłam.
Teraz i mnie nadarza się podobna okazja i to dzięki Wam :)
Ilość Waszych wizyt Przy Dużym Stole sprawiła, że stał się on atrakcyjny dla reklamodawców.
Jak już część z Was zauważyła pojawiły się Przy Dużym Stole widgety reklamowe. To takie “cosie”, miejsca na czyjąś reklamę, odpłatną rzecz jasna.
Chcę Was uspokoić, w żaden negatywny sposób nie będzie to miało wpływu na zawartość blogu i moje do niego podejście, wręcz przeciwnie – te reklamy pozwolą podnieść jego jakość, pieniądze planuję przeznaczyć na zakup obiektywów do aparatu, co pozwoli mi zamieszczać w przyszłości takie zdjęcia, jakie bym Wam chciała pokazywać, lepsze :) No i dokupić karty pamięci, bo 2 tygodnie temu “udało” mi się dwie, w tym jedną nie moją, najpierw wyprać, a potem jeszcze zgubić na dokładkę :(
Być może będą się też ukazywać tutaj teksty reklamowe. Każdy będzie odpowiednio oznaczony, mocno widocznie, więc proszę się nie obawiać, że coś przemycę. Żadnej kryptoreklamy nigdy nie było i nie będzie. Nie będzie też polecania niczego co wg mnie polecenia warte nie jest.
Tak jak już wiele razy zauważyliście – zdarza mi się wspominać z własnej woli różności, ale w takich przypadkach jest to jedynie wyrażeniem mojego uznania. Na prawym pasku bocznym znajdziecie też kilka banerów linkujących do zaprzyjaźnionych firm. Każda sprawdzana przez mnie osobiście, często i od dawna – nie zarabiam na tym ani grosza i nie planuję tego robić nigdy. Zwyczajnie uważam, że takim firmom trzeba pomagać jak bardzo można – są dobrzy i niech wygryzą kiepską konkurencję :) Dość mam niekompetencji i gburów wkoło, ze śpiewem na ustach będę więc promować przyzwoitych ludzi :)
Jeszcze pasek na dole strony – dodałam go, bo mam nadzieję, że będzie dla Was pomocny, a mnie pozwoli przejaśnić trochę prawy panel :)
Życzę Wam miłego dnia, biorę się do pracy, a jutro uciekam na grzyby :)

2010-08-05

Muffinki z jagodami

muffinki z jagodami

Pewnej pięknej soboty o 6 rano zorientowałam się, że już JEST rano, jeszcze się nie kładłam, siedziałam całą noc przy komputerze, a pracy do zrobienia jeszcze połowa mi została. Pękła mi jakaś żyłka, witalna najwyraźniej, zapakowałam więc mały plecak i pojechałam na stopa, jak w młodości szumnej, w Góry Izerskie (a nie “Izery” – tutaj wyjaśnienie).

Pięknie było, sympatycznie i pouczająco. Wybrałam się na spacer z zaprzyjaźnionym Stanisławem Kornafelem, szefem Stacji Turystycznej Orle i jednocześnie prezesem Towarzystwa Izerskiego. Mimo, że dużo paplałam, to udało mu się opowiedzieć o najnowszych inicjatywach Towarzystwa, ostatnich imprezach (tutaj terminarz) i Bojarze – nowym rezydencie.

Jeśli kiedyś na Orlem zobaczycie babę co się koło Bojara pokłada i go zagłaskuje na śmierć, to duża szansa, że to ja będą tą babą :D Tradycję trzeba zachować – integrowałam się z Cymbałem i Śnieżką (zdjęcie 3 w galerii zima), to z Bojarem również będę ;)

Zmierzając tą okrężną drogą do sedna – przywiozłam trochę jagód, pysznych, słońcem i lasem pachnących. Z części zrobiłam muffinki, przepis poniżej :) Tym razem postarałam się zadowolić i posiadaczy wag kuchennych, i miarek :) Muffinki są o tyle pięknymi stworzeniami, że brudzi się minimum garów, robi się je błyskawicznie, bo w mniej niż 10 minut, a w czasie gdy się pieką można gościom zrobić kawę i jeszcze uprzejmie pokonwersować ;)

p.s.
muffinki z 0,5 szkl. cukru są mało słodkie, jeśli planujecie podać je polane lukrem, albo w towarzystwie sosu jagodowego, to tyle wystarczy, ale jeśli komuś marzą się takie oprószone cukrem pudrem, ciepłe jeszcze, to lepiej cukru dać więcej.

 

Muffinki z jagodami Muffinki z jagodami
(18 szt.)

 

3 szkl. mąki (420 g)
1-1,5 łyżeczki sody
1 łyżeczka soli
0,5-1 szkl. cukru (130-260 g)

0,5 przyzwoitej wielkości kostki masła (125 g)
2 jajka
1,5 szkl. maślanki (375 ml)
2 szkl. jagód (500 ml)

 

ew. sos jagodowy, cukier puder do podania,
albo bita śmietanaaaaammmmmm

 

Nastawić piekarnik na 200°C, przygotować foremki. Moje są silikonowe, więc nie muszę ich natłuszczać i wysypywać niczym. Można przygotować sobie spryskiwacz do kwiatów, z wodą, przyda się potem, ale obowiązkowy nie jest.

Masło stopić i odstawić do przestudzenia. Wszystkie sypkie składniki odmierzyć/odważyć do miski, wymieszać rózgą, co w odróżnieniu od mieszania łyżką dodatkowo napowietrzy jeszcze całość.

Odmierzyć maślankę, wbić do niej jajka i ładnie całość wymieszać również rózgą. Wlać masło i rozmieszać raz jeszcze.

Do miski z sypkimi produktami wlać masę maślankową, wymieszać z grubsza łyżką, dodać jagody i bardzo delikatnie wymieszać. Ciasta muffinkowego NIGDY nie miesza się zbyt dokładnie, bo zamieszanie zbyt mocno da w efekcie gniotki, zjadliwe, ale rewelacji nie będzie. W tym wypadku delikatne mieszanie przysłuży się też kolorowi muffinek – jeśli uda się jagód nie rozgnieść za mocno, to nie pofarbują ciasta i będzie żółte, a nie podejrzanie zielonkawe ;)

Rozłożyć ciasto do foremek, tym razem napełnia się foremki całe, a nie do 3/4 wysokości jak zazwyczaj. Formy wędrują do piekarnika, który powinien być już rozgrzany do właściwej temperatury. Teraz jeszcze prysnąć wodą kilka razy na ścianki piekarnika, albo na jego dno wlać tak na oko ze 3 łyżki wody, zamknąć drzwiczki i po ok. 25 minutach muffinki gotowe. Takie dodatkowe naparowanie przyda wilgotności muffinkom i wspomoże ich rośnięcie.

Muffinki wyjęte z piekarnika lepiej wyjdą z foremek jeśli da im się ochłonąć, tak z 5 minut. Jeśli mają być zjedzone na zimno, to studzi się je na kratce.

Smacznego!

2010-08-03

Nowa szata graficzna

Przy Dużym Stole

Jak już co szybsi zdążyli zauważyć przed chwilą Przy Dużym Stole się zmieniło :)
Tylko powierzchownie, ale jednak! Mam nadzieję, że zaakceptujecie zmiany – czekam na Wasze opinie i sugestie.
Co ja mówię?! Jakie czekam?! Doczekać się nie mogę!!! Bardzo jestem ich ciekawa, łaknę ich :D

Nie mogę obiecać, że się do nich dostosuję, ale poczytam z największą uwagą i przemyślę dogłębnie.

Z logiem bardzo pomogła mi bardzo zdolna graficzka, Marta Mrozowska, pracująca dla zaprzyjaźnionej firmy reklamowej (linki niedługo, bo Marta właśnie pracuje nad ichniejszą www).

 

Przy Dużym Stole

Co Wy na to? I na kolory nowe?

2010-08-02

Sałatka z arbuzem i melonem

Sałatka z arbuzem i melonem

Panna Malwinna, autorka Filozofii Smaku, zaproponowała konkurs sałatkowy pt. Wielkie Chrupanie. Ma on na celu zachęcić mążczyzn do jadania sałatek. Bardzo karkołomne zadanie, ale my takie lubimy :)

Przeczytałam o konkursie i od razu pomyślałam o sałatce, którą przygotowałam na kolację urodzinową mojej siostry. Gdzie tu mężczyzna? Mężczyzna, znaczy się Szwagier, też był :) Szwagier charakteryzuje się m.in. tym, że entuzjazm okazuje rzadko i jest jedzeniowym konserwatystą. Kuchnia polska, tradycyjna, a najlepiej w wydaniu mamy. Odstępstwa od swojej normy Szwagier traktuje mocno podejrzliwie i dla bezpieczności omija szerokim łukiem. Z myślą o Szwagrze właśnie sałatkę wzbogaciłam o wędlinę i ser, czymś go skusić musiałam.

Normalnie nawet by nie spróbował, ale tym razem wyjścia nie miał, grzeczność na łuki nie pozwoliła, bo to w końcu jego żony urodzinowa kolacja.

Szwagier zjadł co było na talerzu i dołożył sobie więcej, a że głodny nie był, to już o czymś świadczy. Na koniec jeszcze powiedział, że “nawet dobra”, a to już u niego liczy się za wielką pochwałę!

Z czystym sercem mogę więc polecić Wam sałatkę dla faceta, a porcję obliczyłam na 3-4 osoby z dokładkami :)

 

Sałatka z arbuzem i melonem Sałatka z arbuzem i melonem

pół arbuza wielkości piłki do siatkówki
(też kocham takie jednostki miary lol)
melon
główka sałaty lodowej
ogórek (ok 15 cm)
duża cebula, hiszpańska biała najlepiej
po 3 cienkie plastry dużej szynki na osobę
ser typu camembert
ew. prażone orzechy do posypania

oliwa
ocet jabłkowy
sól
pieprz

Arbuza pokroić na cząstki, a potem na kawałki, nie za drobne, takie “na raz”. Przełożyć do miski.

Melon – przekroić na pół, łyżką wybrać nasiona i wyrzucić :), potem pokroić go na cząstki, obrać ze skórki i teraz na kawałki “na raz”. Dodać do miski z arbuzem.

Sałatę potargać na kawałki i do miski z nią, ogrek (umyty, nieobrany) przekroić wzdłuż na pół, a potem obieraczką do warzyw na długaśne plasterki go, cebulę obrać i pokroić na piórka. Wymieszać i odstawić na bok.

Do niedyżego słoika wlać 3 części oliwy, dolać 1 część octu jabłkowego i 1 soku, który puścił arbuz. Doprawić, szczelnie zakręcić wieczko i potrząsać energicznie przez chwilę. Gratulacje – właśnie zrobiliście jedną z podstawowych wersji klasycznego sosu winegret (albo vinaigrette – i tylko na te dwa sposoby sos się nazywa, bo różne menu mogę człowieka przyprawić pomysłowością w tej kwestii o zawrót głowy - taka mała dygresyjka).

Teraz szybko pokroić na plastry ser, malowniczo (mnie się nie udało) rozłożyć na talerzach. Na odrobinie tłuszczu uprażyć orzechy.

Arbuza i melon dodać do sałatkowej bazy, polać sosem i wymieszać.

Jeśli ma się do dyspozycji pierścień wielkości ok. 13 cm, to kładzie się go na talerzu, trochę poza jego środkiem, napełnia sałatką szczodrze, z górką. Pierścień okłada od zewnątrz złożonymi plastrami mięsa, wyciąga delikatnie i przekłada na kolejny talerz.

Jeśli pierścienia nie ma, to trzeba się pomęczyć – zacząć od ułożenia szynki, dodać sałatkę, poprawić szynkę, dodać jeszcze sałatki i tak kilka razy pewnie ;)

Na koniec po plastrze szynki zwiniętym położyć na górze, posypać całość orzechami, można kolorowym pieprzem wkoło, dla ozdoby i gotowe :)

Teraz pozostaje już tylko zjeść i zbierać pochwały ;)

Co powiecie na taką sałatkę?

2010-07-28

Owsiane batony na każdą drogę

batony owsiane

W sam raz na wędrówki, chciałam napisać że letnie, ale przecież nie tylko w lecie przyda się coś do pochrupania w marszu. Powstały na prędce, bo zachciało mi się czegoś słodkiego, co można ze sobą zabrać wszędzie. Dodatkowy wymóg – można się tym najeść i kalorii ma sporo.

Jedyny minus? Uzależniają nie gorzej niż słonecznik czy gra w kulki. Tutaj wersja z makiem i orzechami piniowymi, ale równie smaczne z wiórkami kokosowymi, czy pokrojoną czekoladą. Oczywiście orzechy można dać ulubione, albo takie, które akurat są pod ręką.

Niedługo robię powtórkę, bo wybieram się do parku linowego, ale o tym doniosę niebawem. UWAGA – będzie konkurs i do wygrania bilety wstępu do sieci parków linowych Trollandia, miniparków linowych Zoolandia oraz na wrocławską Wyspę Opatowicką. Parki sprawdzone i testowane przez mają skromną osobę, z narażeniem apartatu (na górze zdjęć mi się zachciało), życie oraz żyć pozostały niezagrożone, to fachowcy są i zapewniają 100% bezpieczeństwa. Zabawa przednia :)

 

batony owsiane Owsiane batony

1,5 szkl. mąki
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0.5 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
0,5 łyżeczki soli

220 g masła w temperaturze pokojowej
2 szkl. albo mniej, cukru
2 jajka

3 szkl. płatków owsianych
1 szkl. orzechów, u mnie pinie
0,5 szkl. maku

Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C. Natłuścić formę, tę piekarnikową, dla zdrowotności można wysypać otrębami, ale nie jest to niezbędne :)

W misce rózgą wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, gałkę i sól.

W osobnej misce, dużej, ubić masło, potem dodać cukier (2 szkl. – to bardzo słodkie batony, “wyczynowe”, może do cywilnego użytku lepiej 1 szkl.) i ubijać do białości, pewnie ok. 3 minut. Na koniec wbić jajko, ubić i podobnie z drugim jajkiem.

Wsypać do miski z masą maślaną wszystkie suche skłaniki, i te wymieszane na pcozątku, i płatki, orzechy i mak. Wymieszać całość łyżką.

Wyłożyć ciasto na blachę, rozprowadzić równomiernie i siup, do piekarnika nagrzanego.

Piec ok. 30 minut, im bardziej przypieczone, tym bardziej do chrupania. Jeśli potrzebne miekkie, to wyjąć jak zezłocą się ledwo co. Blachę wyjąć z piekarnika na kratkę. Gdy już lekko przestygną przyszłe batony, to przekroić całość na 4 części (ostry nóż, taki jak do chleba) – będzie się wygodniej wyjmować z blachy. Potem już na desce do krojenia kroić na poręczną wielkość.

Moje batony powędrowały w papierki, a potem do szczelnego pudełka. 2 dni później do lasu na weekend i do buzi :)

Smacznego :)

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin