piątek, 5 marca 2010

Deser z gorzkiej czekolady, nie wiedzieć czemu nazwany pasztetem

czekoladowy deser

czekoladowy weekendSpodziewamy się tłumu gości,Dieta przyszłej mamy zaproszenie
ale nijak w domu nie ma wystarczającej ilości jednakowych miseczek, żeby w nich deser podać,
albo nie jest się pewnym ilości zjadaczy - grubością plastrów można regulować ilość porcji. 
Ostatnio, przy okazji Czekoladowego Weekendu prowadzonego przez Beę (Bea w kuchni), miałam właśnie taką sytuację i poratowała mnie Claire Macdonald, co prawda nie osobiście, ale pośrednio. W jednej z jej książek, More seasonal cooking, znalazłam przepis na dark chocolate terrine.

Mianem terrine określa się najczęściej albo ceramiczne naczynie do zapiekania, takie w kształcie keksówki, albo pasztet/mięsną galaretkę w takiej właśnie formie przygotowane. Mnie nie bardzo pasuje bezpośrednie tłumaczenie nazwy na nasz język, bo przecież "pasztet z ciemnej czekolady" nie brzmi apetycznie :) Może umówmy się na "deser z gorzkiej czekolady"? Formy też użyłam innej, ale objętościowo jak najbardziej zbliżonej (na oko 30x10 cm, 9-10 cm wysokości).

Nikt nie będzie zdziwiony, że przepis przerobiłam :) Oryginalny prosił o surowe żółtka jaj, ale pominęłam je całkowicie, tak jak dodatek odrobiny alkoholu do wody, w której namacza się żelatynę, bo wśród "moich" gości były dwie panie w ciąży.

Wielkanoc przepisyDla równowagi podawałam ten deser z pieczonymi jabłkami prosto z pieca. Kuchnia Wielkanocna 2010
Do każdego wydrążonego jabłka przed pieczeniem dodałam 1-2 łyżeczki brązowego cukru i odrobinie cynamonu, a do już upieczonych - po łyżeczce brandy dla ochotników. Goście byli zachwyceni, dawno takich nie jedli (niektórzy nigdy - cheers David). Następnym razem pokuszę się o zrobienie sosu kawowo-cynamonowego, to powinien być strzał w dziesiątkę.

Jak zwykle tutaj przepis jest prosty, tym razem również efektowny ;), jest też szybki, ale trzeba pamiętać trzeba, że będzie się musiał kilka godzin zsiadać - jak wszystko z dodatkiem żelatyny. Jeśli nie będzie niespodziewanych wyjazdów, to ten deser zagości w tym roku na naszym Wielkanocnym stole.

 

 

czekoladowy deserDeser z gorzkiej czekolady

600 g gorzkiej czekolady
500 ml słodkiej śmietany
150 ml wody (albo wody pól na pół z Tia Maria/brandy)
20 g żelatyny

Zacząć należy od wyłożenia foremki. Jeśli ma proste ścianki, to można to zrobić odpowiednio przyciętym powlekanym papierem do pieczenia (dłuższe brzegi niech wystają poza formę - będzie wygodniej deser wyjąć z foremki po zastygnięciu). Jeśli użyta będzie forma o bardziej skomplikowanym kształcie poręczniej będzie wyłożyć ją folią spożywczą, jeśli się uda, to bez zagięć, również pamiętając o zostawieniu wyższych brzegów.

Śmietanę podgrzewać na wolnym ogniu prawie do punktu wrzenia, w tym samym czasie można pokruszyć czekoladę w blenderze, albo malakserze.

Żelatynę namoczyć w małym rondelku z wodą (albo wodą i alkoholem), a gdy już napęcznieje - podgrzać ją, mieszając aż się rozpuści.

Wrzącą śmietaną zalać czekoladę w blenderze, DOKŁADNIE zamknąć wieczko, dla pewności jeszcze może lepiej przykryć je ściereczką złożoną kilkukrotnie, nastawić się na hałas i miksować całość do rozpuszczenia czekolady. Hałas jest spory, ale długo nie potrwa :)

Do czekoladowego koktajlu (nie podżerać!) dolać rozpuszczoną żelatynę, będzie gęsta i zawiesista, więc dobrze rondelek wyskrobać szpatułką silikonową, wymieszać. Przelać do przygotowanej foremki, przykryć folią spożywczą, żeby nie nabrał "obcych" zapachów, i zostawić w chłodnym miejscu do stężenia.

Wyjąć z formy, chyba najprościej będzie odchylić brzegi, przykryć formę deską do krojenia i trzymając obie części całość szybkim ruchem obrócić do góry nogami. Obrać delikatnie papier/folię i kroić na porcje. Proste?

Smacznego :)

11 komentarzy:

rain.drop pisze...

Super pomysł, ogromnie mi się podoba: to taka jakby czekoladowa panna cotta :)

wiosenka27 pisze...

Pasztet czy nie pasztet i tak bym zjadła bo wygląda rewelacyjnie:)

pinkcake pisze...

A mnie się podoba "Pasztet czekoladowy". Taka sensacyjna i chwytliwa nazwa;) Choć terryny to nie tylko pasztety.

myniolinka pisze...

No i masz Babo pasztet :) ale za to jaki smakowity... :)

Fiolunka pisze...

Wygląda jak czekoladowy blok :) ale bardzo lubię gorzką czekoladę więc chętnie bym się na taki deserek skusiła :)
Tylko z żelatyną mam zawsze problem.

gosiaa99 pisze...

Ach jaki cudowny..mnim po takim kawałeczku od razu świat się pięknijszy robi:)

lo pisze...

Podoba mi się i forma i składniki deseru. Chyba sobie nie odmówię.

asiejka pisze...

ja od zapiekanych jabłek zdecydowanie bardziej wolałabym taką czekoladową słodycz
wygląda idealnie

anytsujx pisze...

Taki mały kawałek czekolady na poprawienie humoru, bo wciąż nie widać u nas wiosny...od trzech dni pada tylko śnieg ;)

Just My pisze...

przepis zapisuję! wygląda obłędnie!

Anonimowy pisze...

Nie może być to z mleczną czekoladą?

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin