o mnie

O czym bym nie zaczęła mówić, to i tak skończę na jedzeniu, wiedzą to wszyscy, którzy znają mnie choć trochę. Przy Dużym Stole początkowo był formą pokazania przyjaciołom, których zostawiłam w kraju wyjeżdżając za granicę na kilka lat, tego co ich kulinarnie ominęło ;) Bez żartowania - po latach udało mi się odkryć, że w gotowaniu kręci mnie najbardziej karmienie ludzi, tak pokrętnie pokazuję uczucia :D

Pierwszą "potrawą" jaką przygotowałam były kanapki - nierówno pokrojone kromale chleba, smarowane musztardą(!), a na niej kostki (bardziej w kierunku Rubika niż kości do gry) kiełbasy. Oczywiście testowałam na ludziach. O dziwo żyją po dziś dzień...

Bardziej świadome początki, to moja fascynacja drożdżami - pamiętam, że najpierw panicznie bałam się gotowania z nimi, potem zrozumiałam jak działają i stanął przede mną otworem zupełnie nowy świat. Przecież to jak drożdże potrafią zmienić trochę zwykłej mąki i wody w chleb na ten przykład to czysta magia! Majonez też i winegret! I ciasto francuskie, i kruche, i ocet jabłkowy, i ... wszystko w kuchni jest czarem :)

Nie od dziś ludzie podejrzewają, że mam "coś z głową", nie wiedzą tylko, że to prawda:
- potrafię poczuć zapach i smak gotowej potrawy czytając przepis, wspominając danie czuję jego zapach tak realnie, jakby stało przede mną;
- potrafię robić wieeeele różnych rzeczy, ale żadnej naprawdę dobrze;
- dla sportu tłumaczę z angielskiego na polski książki kucharskie;
- wydawać by się mogło, że jestem domatorką z rodzaju "kura domowa" - nic bardziej mylnego! W opozycji do biegłości w robótkach ręcznych biegam po lesie ubrana w mundury wojskowe, do pieczenia chleba na zakwasie - mam uprawnienia do prowadzenia "pojazdów specjalnych o masie całkowitej do 10 ton" i wózków widłowych, do robienia tortów - bywam pilotem w rajdach samochodowych, do porcjowania kurczaka - budowa silnika to też nie tajemnica;

wystarczy? :D

Nałogowo czytam, wyłapuję błędy i absurdy, dziwię się brakowi logiki, zasypiam czytając w wannie, zbieram ciekawe zielone butelki. Ostatnio wolne chwile spędzam knując na rzecz pewnego team'u rajdowego, ale o tym niedługo...

Nie jest prawdą, że:
- lubię godzinami stać "przy garach" - dobry posiłek, to pomysł i ew. trochę planowania, a nie godziny orki;
- yyy, może coś zaproponujcie, a ja będę dementować :)


przyduzymstole[@]yahoo[.]co[.]uk

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin