piątek, 1 października 2010

Testuję – OSM Piątnica

OSM Piątnica serek wiejski Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną, i z kilkoma innymi blogującymi o jedzeniu, pani Aleksandra, przedstawicielka agencji PR pracującej dla OSM Piątnica. Pytała czy bym sobie nie potestowała nabiału, no... bym, tylko proszę brać pod uwagę, że ja prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.

Obaw mieć nie miałam, bo marka solidna, odwiedziłam jeszcze ich stronę internetową (ładna, czysta i przejrzysta), poczytałam, chwalą się, i słusznie bo jest czym - jako pierwsza spółdzielnia mleczarska w Polsce wprowadzili Zintegrowany System Zarządzania Jakością (ISO 9001, 9002, HACCP, a teraz jeszcze ISO 14001) - czekam na dostawę :)

Trochę to zajęło, ale przyszło, jakiś tydzień temu. Przyszło i robi pozytywne wrażenie – elegancko zabezpieczone, w torbie-lodówce, z folderem informacyjnym, listem od pana Tomasza Głaska, kierownika działu handlu. Jak to miło, że ktoś nas, blogujących o jedzeniu, bierze na poważnie i dostrzega potencjał, jak do tej pory traktowany po macoszemu raczej ;) Piękne było to, że niczego ode mnie w zamian nie wymagano, nie żądano, warunków nie stawiano – oni mnie częstują, a ja? A ja na co mam ochotę, a jak nie mam, to też może być. Otóż okazuje się, że ochotę mam (no, no, bez takich mi tu paskudy!), bo Piątnicy się należy.

Pan Głasek napisał “Mamy nadzieję, że przesłane produkty będą inspiracją podczas przygotowywania kolejnych potraw” :) I dokładnie tak jest panie dyrektorze - knuję, gotuję, dokupuję, testuję na ludziach oraz zwierzęciu ze schroniska, zdjęcia robię i przepisy będą się pojawiać na blogu, wszystkie stworzą uaktualnianą listę, tutaj, poniżej.

- serek wiejski – tak jak na zdjęciach, prosto z kubeczka, na drogę, zwyczajnie na chleb i do kanapek z dodatkami wedle uznania;
- serek “Twój smak” z łososiem – poniżej przepisy z jego wykorzystaniem, bo bardzo prowokuje mnie do kombinowania;
       sałatka z surowego kalafiora w sosie łososiowym – Tott, który łososia nie lubi zajadał się aż furczało, tak mu smakowało;
       sałatka z kurczakiem i sosem z serka “Twój smak puszysty” łososiowy – no co? posmakował mi bardzo, to sobie kupiłam więcej :)
       filety z kurczaka, za nadzienie posłużył “Twój smak puszysty” z łososiem – niebo w gębie, a do Polski połączenie mięsa i ryb nie dotarło, jeszcze :)
- sos grzybowy – śmietana 30% do ubijania i do zup;
- sernik – nie mogę się zdecydować jaki!!!
pierwszy – delikatny i puszysty ze smażoną gruszką;
- drugi sernik – bo pewnie się nie zdecyduję na jeden tylko;

 

OSM Piątnica serek wiejskiDziś opłotkami o serku wiejskim. Opowieści z mchu i paproci będą, jak ktoś się spieszy, to polecam przeskoczyć do ostatniego zdania w akapicie :) Podeszłam do Piątnicy serka wiejskiego jak by miał jeża w składzie, bo z serkami wiejskimi jako takimi mamy swoją historię. Gdy tylko je odkryłam, to pokochałam. Miałam nawet okazję pracować w dziale sprzedaży pewnej fabryki serów, dział produkcji odwiedzałam namiętnie i łypałam okiem na kadzie z mlekiem zwarzonym podpuszczką. Miano mnie tam za miłą osobę, jak słowo daję, że nie wiem czemu, mogłam więc czerpać do woli, yyy, do syta? Mijał czas, precyzować czasu nie będę, dawno już pracowałam gdzieś indziej, parę “indziej’ów” nawet, a te serki wiejskie niespodziewanie zeszły na psy, stadnie. Albo kwaśne, albo gorzkie, albo wodniste, a czasem te nieszczęścia chodzą parami albo i sforą. Serki wiejskie jeść przestałam. Podejmowałam jeszcze kilka desperackich prób, ale wiadomo jak się takie kończą, odwrotem na z góry wypatrzone pozycje... Do ostatniego tygodnia – ten osobnik na zdjęciu wart jest zachodu! Oficjalnie – serek wiejski OSM Piątnica z probiotykiem jest smaczny :)

Jest taki jak powinien serek być, jaki serek bywał onegdaj. W składzie nie ma nic zbędnego i podejrzanego, nic od czego się w nocy świeci, co wcale nie jest takie oczywiste na naszym rynku. Wiem, bo opakowania czytam. Probiotyku nie widać gołym okiem, ale to zaleta przecież ;), dzieciom można podstępem przemycić, albo innym opornym...

Ma jeszcze własności reformatorskie – do tej pory niespodziewanie wyjeżdżając w góry do jedzenia zabierałam ze sobą kaszkę mleczno-ryżową, kus-kus, zupki “chińskie”, batoniki wszelkiego rodzaju, chleb i cokolwiek do niego. Zdarzał się pasztet, konserwa, co mi tam pod rękę wpadło i myślenia nie wymagało. Zupełnie co innego jak wyjeżdżałam spodziewanie, sama ze sobą, wtedy zabierałam kaszkę mleczno-ryżową, kus-kus, zupki “chińskie”, batoniki, chleb i jakiś pasztet, konserwę, smalczyk z cebulką i puszkę karmelu... ;)

Od teraz w ramach “do chleba” godnie jeździć będzie serek, nie tylko dlatego, że odpowiedzialna się z wiekiem robię. Sprawdził się, to go będę wozić. Tutaj został obfotografowany, niczym Tony Halik, na tle malowniczych lasów w Górach Izerskich pierwszego dnia jesieni. Pojechałam do Stacji Turystycznej “Orle” na Zakończenie Lata, coroczną imprezę organizowaną przez Towarzystwo Izerskie. Uprzejmie donoszę (kocham ten zwrot, w żartobliwym kontekście), że zupełnie przypadkiem i po części bez mojej wiedzy wygrałam drugie miejsce w konkursie nalewek! Był jeszcze konkurs kociołków, wystawy różne – zabawa przednia, towarzystwo doborowe. Tylko dlaczego Was tam nie było? Proszę się szykować na przyszły rok, nalewki nastawiać, knuć i spiskować :) Zamiast czerwonej róży w zębach proponuję serek piątnicowy + rozglądanie się spektakularne, żebym obcych nie zaczepiała ;-P

5 komentarzy:

asieja pisze...

ale Ci fajnie! taką przesyłkę z pysznościami dostac:-)

Mafilka pisze...

Piątnica to jest firma, której jestem wierna od lat i własciwie nie kupuję innych marek :) Szkoda, że ja nie testuję.. ;)

Olasz pisze...

Asieju - tez sie bardzo ucieszylam :)
Mafilko - rzeczywiscie szkoda, ale przeciez mozesz potestowac we wlasnym zakresie. Porownac analogiczne produkty kilku wiodacych firm.

edysia79 pisze...

Ja w dalszym ciągu testuję to co od Piątnicy dostałam :)

Fajna ta firma, no nie? ;)

Olasz pisze...

I mnie jeszcze serki w wiaderkach zostały i mascarpone, siedzę i knuję co by tu jeszcze :)

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin